poniedziałek, 25 lipca 2011

Hipoglikemia okiem cukrzyka



Autorem artykułu jest nektarnik


Hipoglikemia to częsta dolegliwość która nęka mnie od początku moich zmagań z cukrzycą. Już na samym początku cukrzycowej edukacji w szpitalu, Pani diabetolog przekonywała mnie o tym, jak niebezpieczna jest hipoglikemia. Może na początek wyjaśnijmy sobie na czym ona polega.

Otóż przypadłość ta, to nic innego jak zbyt niski poziom cukru (glukozy) we krwi. Głównym “narzędziem terroru” hipoglikemii jest utrata przytomności i w następstwie (przy braku interwencji osób trzecich) śmierć.  Robi wrażenie, prawda? Jednak przed takim obrotem sprawy chroni nas szereg objawów które występują przy niedocukrzeniu, a które stopniowo zaczynam uwielbiać. Są nimi np. pocenie się, drżenie rąk, uczucie gorąca, zmiany nastroju, bóle głowy, senność, miękkie nogi. Wywoływane są one najpierw przez układ wegetatywny, a w przypadku większego spadku, przez ośrodkowy układ nerwowy. Jak do tej pory nie zdarzyło mi się stracić przytomności na skutek spadku cukru, jednak wydaję mi się, że kilka razy byłem bliski.

Osiągałem pomiary rzędu 25mg/dl. Mogę wam podpowiedzieć, że alkohol zwiększa zagrożenie utraty przytomności na skutek niedocukrzenia, głównie dlatego, że osłabia odczuwanie objawów. Jak już wspominałem wcześniej, coraz bardziej zaczynam lubić te dość przykre objawy. Zastanawiacie się zapewne dlaczego? Otóż to dość proste, powoli zaczynam je tracić. Dzieje się tak na skutek częstych hipoglikemii które uszkadzają wegetatywny układ nerwowy. Po zachorowaniu bardzo wyraźnie czułem spadek cukru już przy poziomie 60 mg/dl, oblewały mnie zimne poty, trzęsły mi się ręce. Mogłem szybko na nie zareagować. Obecnie zdarza się, że ze zdziwieniem wpatruje się w glukometr, który wyświetla 40 mg/dl. Właśnie dlatego zaczynam lubić te lekko irytujące objawy i cieszę się gdy pojawiają się one u mnie.

Od pewnego czasu zacząłem wychodzić z założenia, że dużo bardziej wolę hipoglikemię, z którą od czasu do czasu się bawię, aniżeli hiperglikemię, która podstępnie niszczy mój organizm. Dlatego też, często dostrzykiwałem sobie 1-2 jednostki insuliny ponad wyliczoną dawkę aby uchronić się przed wysokim cukrem, co skutkowało oczywiście częstymi spadkami. Jednak ze względu na coraz rzadsze objawy niedocukrzenia oraz fakt, że hipoglikemia stale uszkadza układ nerwowy, przestałem to robić. Okazuje się, że hipoglikemia jest równie podstępna jak i jej siostrzyczka – hiperglikemia. Nie myślcie, że o tym nie wiedziałem, po prostu nie przyjmowałem tego do wiadomości. Brak cukru we krwi, który jest głównym paliwem dla naszego mózgu, uszkadza korę mózgową. Uszkadza nieodwracalnie. Właśnie dlatego osoby długo chorujące na cukrzycę po pewnym czasie przestają odczuwać objawy o których pisałem powyżej.
I tutaj znów nasuwa mi się na myśl zasada złotego środka, towarzysząca nam przez całe życie :) Sztuką w leczeniu cukrzycy jest właśnie jego odnalezienie.

---
Pozdrawiam,
Albert Czajkowski
Zapraszam na mój blog nektarnik.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz