sobota, 18 stycznia 2014

Bazylia - królowa ziół


Bazylia - królowa ziół


Autor: Magdalena Kaczmarska

Wszyscy chyba znamy ten charakterystyczny, intensywny zapach zgniecionych w dłoniach listków, przywodzący na myśl ogród w gorące popołudnie. Albo wakacje w Italii. Lato, słońce, sałatki – wszystko to kwintesencja przyjemności, relaksu i… włoskiej kuchni. A w niej niezmiennie, wśród innych ziół, króluje właśnie ona – bazylia.

Istnieje aż 35 odmian bazylii, ale tylko część z nich wykorzystuje się w powszechnej sztuce kulinarnej. Ale co właściwie wiemy o niej wiemy?
Pochodzi z tropikalnej Azji – w Indiach jest uprawiana już od ponad 5 tysięcy lat. Jej nazwa pochodzi z Greki i oznacza króla. Pierwsze źródła dotyczące migracji tego zioła pochodzą z roku 907 i mówią o pojawieniu się bazylii w Chinach, w prowincji Hunan. Zasilała uprawy w kierunku coraz bardziej na zachód, dzięki jej łatwości uprawy doniczkowej wewnątrz domostw, z dala od mrozu. W dzisiejszych czasach bazylia jest wykorzystywana nie tylko w gastronomii, ale także jako składnik perfum, olejków i kadzidełek zapachowych oraz w ziołolecznictwie.
Bazylia jest bogatym źródłem mnóstwa niezwykle istotnych substancji odżywczych, minerałów i witamin. Ma wysoką zawartość żelaza i wapnia oraz dostarcza potasu, a także witaminy C. Ma niewiele kalorii i nie zawiera cholesterolu.
A oto lista zaskakujących korzyści, jakie możemy odnieść włączając bazylię do naszej diety:
1.      Działanie przeciwzapalne. Bazylia zawiera eugenol, citronellol, linalol, cytral, limonen oraz terpineol – nazwy mogą brzmieć obco i niezrozumiale, ale liczy się ich działanie! Są to zawarte w roślinie olejki eteryczne, które stanowią barierę dla bakterii, grzybów i pleśni, a ponadto mają potężne działanie zmniejszające stany zapalne. Hamujące enzymy działanie eugenolu wspomaga np. leczenie zmian reumatycznych lub stany podrażnienia jelit.
2.      Ochrona DNA. Orientyna i wicenina – dwa rozpuszczalne w wodzie flawonoidy, które pomagają białym krwinkom ochraniać strukturę komórek oraz chromosomy przed utlenianiem i rozpadem.
3.      Wzmacnianie układu krwionośnego. Wysoka zawartość magnezu umożliwia mięśniom oraz naczyniom krwionośnym rozkurczanie, ułatwiając przepływ krwi oraz dostawę tlenu do wszystkim komórek ciała.
4.      Właściwości antybakteryjne. Charakterystyka wspomniana powyżej wynika z działania podobnego do olejku z oregano (rośliny należącej do tej samej co bazylia rodziny). Hamuje wzrost bakterii takich jak Staphylococcus,  Enterococcus  i Pseudomona, które cechuje wysoka oporność na leczenie antybiotykami. Powstrzymuje działanie pałeczek Shigella, odpowiedzialnych za występowanie biegunki.
5.      Działanie wzmacniające. Podczas ograniczonego dostępu do pokarmów, przy stosowaniu różnego rodzaju diet niskokalorycznych lub poście dodaje energii życiowych, znosząc przykre skutki uboczne głodówki. A w starożytności stosowana była jako antidotum na ukąszenie jadowitych gadów.
6.      Harmonizowanie działania układu trawiennego. Oprócz wspomagania trawienia, bazylia pomaga radzić sobie ze wzdęciami, a herbatka zaparzona z suszonych liści i kwiatostanu bazylii uspokaja żołądek i jelita oraz znosi mdłości związane ze wzmożonym nagromadzaniem się gazów.
7.      Alkalizowanie ciała. Jak wszystkie rośliny zielone wykazuje działanie antagonistyczne do diet mocno zakwaszających organizm. Pomaga pozytywnie zbalansować dietę. Oprócz tego, jest tak bogata w roślinne składniki odżywcze, że jest postrzegana nie tylko jak przyprawa kuchenna, ale zioło w medycznym tego słowa znaczeniu.
            Warto jednak wiedzieć, że o ile korzyści płynące z używania bazylii są niezliczone, nie należy jej nadużywać ze względu na wysoką zawartość estragolu – substancji chemicznej, która zwiększa ryzyko zachorowania na raka wątroby. Długoterminowe stosowanie skoncentrowanego olejku pozyskiwanego z bazylii może być niebezpieczne z tego samego powodu. Ponadto, u niektórych osób bazylia może utrzymywać chronicznie niski poziom cukru we krwi.

Bazyliowe anegdotki:
  • Bazylia jest we Włoszech symbolem miłości.W starożytnej Grecji i Rzymie lekarze uważali, żeby bazylia rosła właściwie, rolnicy powinni nad grządkami wykrzykiwać głośne przekleństwa.
  • W Indiach bazylia była uznawana za symbol gościnności.
  • W starożytnym Egipcie bazylii używano do balsamowania zwłok.
  • W Rumunii, kiedy chłopiec przyjmie gałązkę bazylii od swojej dziewczyny, jest to uważane za ekwiwalent zaręczyn.
  • W Indiach liść bazylii kładzie się na piersiach zmarłego, aby zagwarantować mu wejście do Raju.

Maja Tabaka
www.zeroglutenu.com.pl
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

czwartek, 9 stycznia 2014

Spirulina okiem biologa i pasjonata


Spirulina okiem biologa i pasjonata


Autor: SpirulinaPL

Spirulina – słowo znane botanikom, algologom i dietetykom. Jest to rodzaj jadalnych glonów stosowanych jako dobrze przyswajalny suplement diety. Czy jednak jest ten niezwykły organizm, jeśli spojrzymy na niego okiem biologa?

Spirulina to nazwa łacińska pewnej grupy organizmów. Do niedawna gatunki w obrębie tego rodzaju również miały nazwy dwuczłonowe rozpoczynające się od tego słowa, ale ostatnie badania dowiodły, że akurat w tym przypadku naukowcy się przeliczyli – w suplementach diety znajduje się Arthrospira, a nie Spirulina (aczkolwiek to dokładnie ten sam organizm).
Są to glony swobodnie unoszące się w toni wodnej, żyjące w nitkowatych koloniach zwijających się w dość charakterystyczny sposób.
Gatunki te występują dość powszechnie w strefie tropikalnej. Ich optimum życiowe stanowią wody zakwaszone, a więc jeziora w misach wapiennych, co wzbogaca wodę w jony węglanowe i wodorowęglanowe. Obszary występowania dwóch najpospolitszych gatunków z rodzaju Spirulina, A. platensis (dawniej Spirulina platensis) i A. maxima, nie pokrywają się. Pierwszy gatunek żyje głównie w jeziorach afrykańskich, azjatyckich oraz południowoamerykańskich, natomiast A. maxima zasiedla jeziora Ameryki Środkowej. Trzeci gatunek, A. pacifica jest endemitem hawajskim (oznacza to, że nie występuje naturalnie nigdzie poza tym regionem).

Ponieważ Spirulina jest stosowana jako suplement diety od dawna (są dowody na to, że Majowie również nie gardzili daniami zawierającymi spore ilości tych glonów), cieszy się dużą popularnością, a ponieważ naturalne zbiorniki wodne są dość mocno zanieczyszczone i nie jest wskazana eksploatacja ich zasobów, Spirulina stosowana w dietetyce (oraz jako dodatek do pasz dla ryb) pochodzi głównie ze sztucznych monokultur.
Buduje się specjalne stawy o wymuszonym wirnikami przepływie wody o różnym natężeniu, w których inokuluje (czyli sztucznie wprowadza) glony z rodzaju Spirulina. Największe tego typu plantacje znajdują się w Stanach Zjednoczonych, Tajlandii, Indiach, Birmie, Chinach i Pakistanie – krajach, które pokrywają łącznie ponad 95% światowego zapotrzebowania na dostawy tego cennego surowca.
W Europie hodowlą Spirulina zajmują się przede wszystkim Grecy (tylko tam warunki klimatyczne sprzyjają uprawom).
Teraz pozostaje odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie: po co hodować glony?
Czy niczym innym nie można ich zastąpić?
Teoretycznie można, chemia ma spore możliwości, ale Spirulina są doskonałym źródłem beta-karotenu, witamin, w tym również rozpuszczalnych w tłuszczach, a także magnezu (są to organizmy o najwyższym stężeniu chlorofilu na świecie, a każda cząsteczka chlorofilu w centrum ma atom magnezu) oraz białka. To jest najbardziej niezwykłe – rośliny i glony zielone są zwykle kompletnie niestrawne, natomiast Spirulina to w 70% przyswajalne białko.
W organizmie ludzkim jednak glony te nie są trawione natychmiast, więc zdążą jeszcze zawsze wchłonąć i dezaktywować trochę toksyn i zbędnych produktów przemiany materii, więc jest to jednocześnie suplement i doskonały środek detoksykacyjny.
Trzy gatunki, o których była mowa w tym tekście, zwykle trafiają do mieszanek do produkcji suplementów razem. W przyrodzie jednak występuje jeszcze kilkadziesiąt innych gatunków glonów zaliczonych do tego samego rodzaju, niemniej jednak nie są one wykorzystywane, ponieważ ich właściwości – choć całkiem niezłe – nie są już tak imponujące, a niektóre z tych gatunków mają tak wąskie zakresy tolerancji, że praktycznie nie można ich hodować w sztucznych zbiornikach lub jest to całkowicie nieopłacalne.
Badania nad Spirulina wciąż trwają i co jakiś czas znajdowana jest kolejna, nieznana wcześniej substancja, która ma potencjalnie korzystny wpływ na ludzki organizm, dlatego zapowiada się na to, że może za jakiś czas, zamiast syntetycznych suplementów diety, zalecać się będzie tabletki ze Spirulina.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

niedziela, 5 stycznia 2014

O szkodliwości mleka krowiego...


O szkodliwości mleka krowiego...


Autor: NutriBobo

Człowiek jest jedynym ssakiem, który pije mleko w życiu dorosłym. Już sam ten fakt powinien dać nam powód do zastanowienia.


Podstawowa różnica między mlekiem krowim, a mlekiem kobiecym, to wysoka zawartość białka kazeiny w mleku krowy.
Jest to substancja niezbędna cielakowi, aby rosły mu kopyta i rogi, ale nawet cielak pije mleko tylko do 6 miesięcy. Człowiek nie ma ani kopyt ani rogów, więc w mleku kobiecym kazeiny jest zaledwie 0,2%. W krowim mleku znajduje się bardzo mało żelaza, dlatego cielak jest przystosowany do żywienia się również trawą. Ma przystosowane narządy wewnętrzne do tego, aby trawić oddzielnie trawę i mleko. Człowiek nie jest do tego przystosowany. Krowie mleko dostając się do żołądka człowieka, pod wpływem kwaśnego soku żołądkowego ścina się, tworząc coś przypominającego twaróg.  Twaróg ten oblepia cząsteczki innego pokarmu znajdującego się w żołądku. Dopóki ścięte mleko nie ulegnie strawieniu, proces trawienia innego pokarmu nie rozpocznie się. Jeśli takie zjawisko często się powtarza może prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu układu trawiennego.
Co więcej, kazeina znajdująca się w mleku rozkłada się w organizmie przy pomocy podpuszczki. Dziecko 1-2 letnie ma już paznokcie i włosy, więc zapotrzebowanie na kazeinę jest żadne. Układ trawienny dziecka przestaje wydzielać podpuszczkę i od tego momentu mleko krowie staje się dla organizmu człowieka produktem ciężkostrawnym. Z niestrawionej kazeiny w wyniku przemian powstaje homocysteina.  Homocysteina powoduje blokowanie naczyń krwionośnych oraz osłabia tkankę łączną. Ponadto, sprzyja zagęszczaniu przestrzeni międzykomórkowych, co skutkuje usztywnieniem tkanek miękkich, w tym również naczyń krwionośnych. Kazeina w nadmiarze skleja złogi w woreczku żółciowym.
Podobno układ pokarmowy tylko co 12 Polaka potrafi sobie poradzić z kazeiną i to tylko w przypadku, gdy jest to mleko wiejskie, nie przetworzone, zawierające naturalnie występujące enzymy i bakterie kwasu mlekowego.
Kolejnym składnikiem mleka krowiego, który przysparza wielu kłopotów, jest laktoza. Jest to cukier zawarty w mleku. Enzym trawiący laktozę – laktaza, występuje u wszystkich dzieci, natomiast wielu dorosłych traci zdolność do jej trawienia. Stąd tak częstym zjawiskiem jest nietolerancja laktozy. Jej częstymi objawami są wzdęcia, bóle brzucha, biegunka, ale także uczucie zapchanego nosa, nadmierna produkcja śluzu dolegliwości związane z układem oddechowym oraz zaburzenia żołądkowo-jelitowe. W mleku krowim jest również dużo hormonu wzrostu, który zaburza prawidłowy rozwój dzieci. Ponadto mleko krowie silnie zakwasza i zaflegmia organizm.
Jeśli chodzi o zawartość składników mineralnych w mleku krowim, prawda jest taka, że mleko wcale nie jest bardzo dobrym źródłem minerałów. Owszem zawiera duże ilości wapnia, ale nie zawiera magnezu, który współdziała z wapniem. Jeśli więc spożywamy za dużo nabiału i dostarczamy organizmowi sam wapń bez magnezu, możemy doprowadzić do zaburzenia równowagi miedzy tymi pierwiastkami. Stosunek wapnia do magnezu ma wpływ na stan prawidłowego napięcia mięśniowego. Nieprawidłowy prowadzi do wzmożonego napięcia mięśni, lub odwrotnie, do jego obniżenia. Długotrwałe utrzymywanie się niewłaściwej proporcji może także wywoływać zaburzenia układu kostnego, pokarmowego i nerwowego. Spożywanie dużej ilości mleka krowiego prowadzi zwiększonej proporcji wapnia do magnezu i powoduje zwiększone napięcie mięśni, które może objawiać się częstymi skurczami, uczuciem stałego napięcia, zaburzeniami układu pokarmowego (zaparcia), a także może powodować przesuwanie wapnia w organizmie, z miejsc o jego zwiększonej zawartości, do miejsc o mniejszym wysyceniu tym pierwiastkiem (transmineralizacja). Może nastąpić wypłukiwanie wapnia z organizmu prowadzące do osteoporozy. Dlatego też, jako źródło wapnia lepiej wybierać produkty, które również zawierają magnez i inne minerały np. ziarna, orzechy, warzywa.
Koncerny mleczarskie poddają mleko i jego przetwory wielu procesom mającym na celu wydłużenie terminu przydatności. Większość dostępnych w sklepach produktów mlecznych są to produkty UHT. Białko koagulowane w tak wysokiej temperaturze jest całkowicie nieprzyswajalne przez organizm człowieka. Ponadto, homogenizacja mleka powoduje mechaniczne rozbijanie cząsteczek tłuszczu. Tak rozdrobnione kuleczki tłuszczu omijają proces trawienia i trafiają bezpośrednio do krwi. Enzym oksydaza ksantynowa, który ma dużą cząsteczkę i w przypadku mleka nieprzetworzonego zostaje wydalony z kałem, po procesie homogenizacji ma tak małe cząsteczki, że zostają one wchłonięte bezpośrednio do krwi uszkadzając naczynia krwionośne. Przetwory mleczne dostępne w sklepach nie mają już żadnych walorów mleka naturalnego, a ponadto zawierają sporo bromu, który blokuje funkcje tarczycy.
Jedyny składnik mający dla człowieka walory odżywcze to tłuszcz mleka krowiego. Tłuszcz taki w postaci masła należy najpierw sklarować, aby oczyścić z wody i zawartych w nim białek (tzw. Masło Ghee). Masło Ghee ma rewelacyjny wpływ na jelita człowieka, działa regenerująco na kosmki jelitowe, komórki wątroby i jest podstawowym pożywieniem dla dobrych bakterii naszej flory jelitowej. Co więcej, działa detoksykacyjnie i nie powoduje tycia.

Przepis jak przygotować masło Ghee znajdziesz na stronie: http://zdrowystylzycia.info.pl/przepisy/maslo-ghee/.
Wiele matek boryka się z decyzją kiedy wprowadzić mleko krowie do jadłospisu dziecka i, czy w ogóle to robić. Otóż mleko krowie na pewno nie powinno być wprowadzone przed ukończeniem przez dziecko roku. Do tego czasu jelita nie są jeszcze w pełni rozwinięte, więc należy szczególnie uważać na to, co podajemy dziecku. Nawet po ukończeniu roku, podawanie dziecku mleka krowiego i jego przetworów nie jest zalecane, szczególnie tego ze sklepu.
Jeśli boisz się niedoborów witamin i minerałów u swojego dziecka zajrzyj na stronę: https://www.facebook.com/pages/Nutri-Bobo/600343940011714. Znajdziesz tu wiele informacji dotyczących diety dziecka, a także wiele ciekawych propozycji produktów spożywczych, które genialnie zastąpią produkty mleczne.
Jeśli nie możesz się odzwyczaić od mleka i jego przetworów, wybierz kozie lub owcze (nieprzetworzone). Jest ono dużo delikatniejsze i dużo mniej szkodliwe dla organizmu człowieka. Jednak pamiętaj, że i te nie powinny dominować w naszej diecie.

NutriBobo
https://www.facebook.com/pages/Nutri-Bobo/600343940011714
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.