czwartek, 31 maja 2012

Okresowe zmagania kobiety

Okresowe zmagania kobiety

Autorem artykułu jest Daniel

Ponad 50% kobiet odczuwa różnego rodzaju dolegliwości bólowe związane ze zbliżającą się miesiączką lub dyskomfort w trakcie jej trwania.
Dla większości z nich objawy te nie mają wpływu na wykonywanie swoich obowiązków. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy dolegliwości są na tyle silne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.
m
Tego typu zaburzenia określane są mianem dysmenorhea, czyli innymi słowy bolesnego miesiączkowania. Wyróżnia się 2 typy dysmenorhei: pierwotny i wtórny. 
Postać pierwotna występuje głównie u młodych dziewcząt, gdy nie można ustalić bezpośredniej przyczyny dolegliwości. Odpowiednio postać wtórną rozpoznajemy, gdy objawy wywołane są chorobą podstawową lub nieprawidłowościami w budowie narządu rodnego.
Charakterystyczne objawy dysmenorhei to tępy, pulsujący ból w dole brzucha promieniujący do pleców lub nóg. Niektóre kobiety uskarżają się na towarzyszące nudności, wymioty, biegunkę i wzdęcia brzucha. Jeśli dolegliwości nie są związane z występowaniem choroby podstawowej, ulgę powinny przynieść domowe sposoby leczenia, takie jak:
- ciepła kąpiel lub ciepły kompres ułożony na podbrzuszu,
- delikatny, okrężny masaż podbrzusza wykonywany opuszkami palców,
- picie ciepłych napojów,
- spożywanie mniejszych, a częstszych posiłków bogatych w węglowodany złożone,
- położenie się z nogami uniesionymi do góry,
- stosowanie technik relaksacyjnych jak joga czy medytacja.
Jeżeli dolegliwości są na tyle silne, że żadna z powyższych metod nie jest wystarczająca, można przyjąć lek przeciwbólowy z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Ze względu na liczne działania niepożądane oraz interakcje z innymi lekami, preparaty te nie powinny stanowić podstawowej metody leczenia. W przypadku występowania nasilonych dolegliwości bólowych przez trzy kolejne cykle, warto udać się na konsultację do ginekologa, który ustali źródło bólu i zaordynuje odpowiednie leczenie. Warto podkreślić, że miesiączka to nie choroba i nie powinna ograniczać naszych codziennych aktywności.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 28 maja 2012

Niedoceniany ziemniak

Niedoceniany ziemniak

Autorem artykułu jest Daniel

Wystarczy przejrzeć kilka najpopularniejszych diet, by przekonać się, że nie ma w nich miejsca na ziemniaki, od lat uznawane za jednego z największych wrogów szczupłej sylwetki. Ale to tylko część prawdy.
Ziemniak sam w sobie nie jest aż tak bardzo kaloryczny. 
Problem w tym, że najczęściej jest podawany w mało dietetycznym towarzystwie. Niedawne badania amerykańskich naukowców pokazały jeszcze jedno – jedzenie ziemniaków może się przyczynić do obniżenia ciśnienia krwi.
m
Według naukowców, którzy wzięli ziemniaka pod lupę, wprowadzenie do codziennego jadłospisu kilku przygotowanych bez tłuszczu ziemniaków wpłynie na obniżenie ciśnienia krwi prawie w takim samym stopniu, jak robią to niektóre leki stosowane na nadciśnienie. 
I co ważne, nawet codzienne jadanie takich beztłuszczowych ziemniaków nie wpłynie negatywnie na wagę ciała. Dobroczynne działanie ziemniaka ujawni się wtedy, gdy upieczemy albo ugotujemy go bez dodatku tłuszczu. Odpadają więc frytki, chipsy czy ziemniaki smażone, okraszone jakimkolwiek sosem. Pomijając kwestię kaloryczności, ziemniaki przyrządzane z tłuszczem i poddawane obróbce w bardzo wysokiej temperaturze tracą prawie wszystkie dobroczynne związki.
Badania przeprowadzono w University of Scranton w Pensylwanii z udziałem 18 osób z nadwagą lub otyłością, cierpiących na nadciśnienie tętnicze. 
Do badań wybrano czerwonego ziemniaka, który wyróżnia się bogactwem związków chemicznych o dobrym wpływie na zdrowie człowieka. Połowa badanej grupy przez miesiąc jadła codziennie kilka czerwonych ziemniaków upieczonych w kuchence mikrofalowej, druga połowa w ogóle unikała tego warzywa. Po miesiącu obie grupy zamieniły się swoimi dietami. Przez cały czas przyjmowano także leki na nadciśnienie. Analiza badań pokazała, że przez ten czas ciśnienie rozkurczowe obniżyło się średnio o 4,3 procent, a ciśnienie skurczowe o 3,5 procent. Żadna z osób biorących udział w badaniach nie przybrała na wadzie, nie zmienił się też u nich poziom lipidów oraz glukozy we krwi. Amerykańscy naukowcy wysnuli więc wniosek, że dzięki ziemniaczanej diecie można wpłynąć na poziom ciśnienia, a przy tym zredukować w pewnym stopniu ryzyko zawału czy udaru mózgu.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zdrowa żywność kontra jedzenie (z) biedronki

Zdrowa żywność kontra jedzenie (z) biedronki.

Autorem artykułu jest Tomasz Ozdowski

Kilka słów o jedzeniu, biedronki!
Tej prawdziwej? Gdyby o nie chodziło – tematu by nie było. Bo prawdziwe biedronki, choć jeszcze nie próbowałem, na pewno w chemii kąpane nie są.
Ostatnio stało się zarówno bardzo modne jak i powszechne jedzenie biedronki. Oj przepraszam zapomniałem dodać litery „Z", miało być „z Biedronki”. 
Niemal powszechne stało się robienie zakupów w tych marketach. Dla pełnej ścisłości, nie jestem wrogiem jedzenia z tego jednego marketu – jestem przeciwnikiem jedzenia ze wszystkich marketów. Co prawda w większości będę „czepiał” się biedronki, ale tylko dlatego, że jakiś czas temu za sprawą Pana Prezesa, Biedronka stała się w Polsce symbolem robienia codziennych zakupów. I tak powstała poniższa przeróbka reklamy:

Dlaczego czepiam się „marketowego” jedzenia? Cóż, robiąc codzienne zakupy zawsze mamy wybór, co i gdzie kupujemy. I to od nas zależy czy zdecydujemy się na tanie, śmieciowe jedzenie czy może wybierzemy zdrową, choć na pierwszy rzut oka droższą żywność. Prawda nie jest aż taka prosta. To, czego większość ludzi nie bierze pod uwagę, to fakt, że pieniądze, których nie wydadzą na lepszą, czystszą żywność z reguły po jakimś czasie wydają na lekarzy, lekarstwa i szpitale. Najlepiej obrazuje to poniższa wypowiedź 11 letniego Birke’a Baehr'a, który próbuje nam uświadomić, jakie jest nasze jedzenie, skąd pochodzi i co w nim jest.

Jakie są podstawowe różnice miedzy zdrową żywnością a jedzeniem marketowym? Główną różnicą między tymi produktami jest brak konserwantów w oferowanych produktach. Aktualnie jest ich tak dużo, że stały się one dla nas powszechne. 
Kiedyś uzyskałem informację, że w 2000 roku konserwantów spożywaliśmy około 2 kg rocznie, tym czasem aktualnie jest to około 10 kg rocznie. Tak więc, przyrost jest ogromy a twierdzenie, że nasze organizmy na pewno się do tego przystosowują, jest całkowicie nieuzasadnione. Wystarczy popatrzeć na ogromny wysyp chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca, nadciśnienie, zawały serca, wylewy krwi do mózgu, czy celiakia, która ostatnio stała się powszechna.
Drugą równie ważną różnicą jest to, że z reguły żywność z certyfikowanych upraw biologicznych nie jest pryskana środkami ochrony roślin, a więc produkty takiego pochodzenia są czyste od wszelakich herbicydów i pestycydów, które niestety czasami przedostają się do gotowych produktów. Kolejną różnicą jest fakt, że znaczna część upraw ekologicznych (niestety jeszcze nie wszystkie - przynajmniej tak mi się obiło o uszy) jest wolna od GMO, czyli od roślin genetycznie modyfikowanych. 
Odnośnie GMO, mówiąc w skrócie nigdy nie zostały przeprowadzone żadne długodystansowe, rzetelne badania nad bezpieczeństwem spożywania tego typu roślin. Jest kilka powodów, dla których stosuje się GMO w gospodarce a jednym z najważniejszych jest to, by rośliny były bardziej odporne na szkodniki i choroby. Powiem żartobliwie, jeśli uda się nam doprowadzić do sytuacji, w której owady nie będą miały ochoty zjadać takich roślin, to na podstawie czego twierdzimy, że będą one bezpieczne i pożywne również dla nas. A skrobię modyfikowaną można znaleźć niemal we wszystkich produktach - wystarczy tylko uważnie poczytać ich skład.

Kolejną rzeczą jest wszędobylski gluten z pszenicy. Z tego co czytałem, w naturze gluten służy jako naturalny środek utrudniający trawienie, tak by ziarno mogło zostać „rozsiane przez nosicieli”. Natomiast w piekarnictwie wykorzystuje się go jako "lepiszcze". W sumie nie byłoby nic w tym złego, ponieważ przez setki lat nasz organizm wykształcił w sobie pewną odporność na gluten, jednakże w ostatnich około 20 latach poziom glutenu w pszenicy w wyniku modyfikacji został podniesiony prawie czterokrotnie. Tak więc, potrzebujemy następnych dziesięcioleci by nasz organizm mógł ponownie się dostosować. Odnośnie pieczenia chleba warto jeszcze wspomnieć o tym, co mówi Michał Tombak na temat powszechnego wykorzystania drożdży do pieczenia chleba. Taki chleb przed spożyciem powinien leżakować około 3-4 dni a przecież nikt tak nie robi.
Chleb, który powinien stać się podstawowym w naszym domu, jest 100% żytni chleb pieczony na zakwasie bez jakichkolwiek dodatków przemysłowych typu: barwniki, polepszacze, spulchniacze czy środki konserwujące. 
Niestety większość piekarń nawet, jeśli mają w swojej ofercie chleb 100% żytni to i tak przy jego produkcji dodają do niego gluten pszeniczny lub inne spulchniacze czy dodatki piekarskie a to powoduje, że takiego chleba do zdrowych zaliczyć nie można. Jestem tym bardziej dumny i zadowolony z posiadania takiego produktu w swojej ofercie, ponieważ od dłuższego czasu szukałem takiego chleba dla siebie i swojej rodziny, dlatego z całym przekonanie mogę go polecić wszystkim tym, którzy pragną zadbać o siebie i swoje zdrowie.

Główną zaletą zdrowego jedzenia jest lepsze odżywienie naszego organizmu, które owocuje lepszym samopoczuciem. Niestety z racji ciągłego zabiegania w naszym życiu często jest tak, że my tylko jemy zamiast się odżywiać. 
Mówiąc „odżywiać” mam na myśli dostarczanie organizmowi odpowiednich składników odżywczych zamiast pustych kalorii oraz całej masy konserwantów i dodatków chemicznych, prawie „identycznych z naturalnymi” Kolejną zaletą jest zmniejszenie tak częstego uczucia łaknienia. Wystarczy pomyśleć ile razy jest tak, że niemal zaraz po zjedzeniu obfitego obiadu mamy ochotę "coś sobie skubnąć", to jest właśnie efekt tego, że organizm dostał całą masę kalorii bez pokrycia w mikro elementach  i witaminach, które są tym, co najważniejsze w naszym posiłku. 
Dodatkowo korzystając  z tego typu żywności przestajemy zanieczyszczać własny organizm substancjami, których z reguły nasz organizm nie potrafi samodzielnie wyeliminować, a które są początkiem późniejszych wielu problemów zdrowotnych. Tak przy okazji często jest tak, że jedząc zdrowiej jemy mniej, a więc jest łatwiej utrzymać dobrą sylwetkę, oczywiście nie można tego generalizować, choć ma to znaczący wpływ.

Podsumowując powyższy temat warto sobie zadać kilka pytań. Czy jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność za nasze przyszłe zdrowie we własne ręce? Czy mamy świadomość tego, jaki wpływ ma nasze obecne odżywiania na nasz organizm? Czy jedzenie najtańszej dostępnej żywności jest faktycznie takie tanie? I na koniec ostatnie pytanie. Czy jeśli teraz o coś sami nie zadbamy, czy pozostanie to później bez wpływu na nas i nasze zdrowie?
---
Zapraszam na Blog PRO - Zdrowotny
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nadzieja w czosnku

Nadzieja w czosnku

Zapewne niewielu wie, że ojczyzną czosnku są stepy Azji Środkowej. Dopiero stamtąd zawędrował 5000 lat temu do Egiptu, potem do Grecji i Rzymu.
Był składany bogom jako ofiara, a jego lecznicze i dobrotliwe działanie ceniono powszechnie zarówno w medycynie jak i kuchni.
Pitagoras nazwał czosnek królem wszystkich przypraw.

Wiadomo, że obniża ciśnienie krwi i poziom cholesterolu oraz cukru. A zawiera oprócz olejków eterycznych, witaminy B1 i C, także białka, cukry i mnóstwo substancji bakteriobójczych oraz związki siarki.

Jeden z nich - aliksyna oraz wanad, które w formie kompleksów w dużej ilości występują w czosnku, gdy były podawane doustnie zwierzętom działały dokładnie tak samo, jak leki tradycyjnie stosowane w leczeniu cukrzycy (w tym również insulina). Wyniki badań na zwierzętach wskazują, iż metoda ta jest skuteczna zarówno dla cukrzycy typu I oraz II.

Pomimo dynamicznego rozwoju medycyny i farmacji - w XXI wieku - nadal nie ma skutecznej metody le-czenia chorób metabolicznych, w tym coraz powszechniej chorobą, traktowaną obecnie jako globalna i cywilizacyjna.

Naukowcy japońscy, z Kyoto Pharmaceutical University, Kyoto Medical Center oraz Suzuka University of Medical Science, których prace koordynował profesor Hiromu Sakurai odkryli, iż kompleksy aliksyny oraz wanadu zawarte w czosnku spełniają cechy leku, który może stać się pierwszym doustnym lekiem zarówno dla osób chorych na cukrzycę typu I, jak i typu II.

W obu przypadkach cukrzycy, gdy doustnie podano kompleksy aliksyny oraz wanadu poziom glukozy we krwi obniżał się znacząco.

Z eksperymentów wynika, iż obecność tych substancji powoduje w komórkach chorego na cukrzycę uruchomienie kaskad metabolicznych związanych z przemianą glukozy oraz następuje aktywacja wytwarzania enzymów, które ułatwiają komórkom jej I wchłanianie.

Według naukowców, odkryta substancja ma szansę na polepszenie jakości życia milionów ludzi na całym świecie, dlatego też obecnie prowadzone są starania mające na celu jak najszybsze rozpoczęcie testów klinicznych.
www.cukrzycaazdrowie.pl - magazym medyczny poświęcony cukrzycy
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

sobota, 26 maja 2012

Truskawki

Truskawki

Autorem artykułu jest Krzysztof M.


Podobno... jeśli przepołowisz podwójną truskawkę i podzielisz się nią z kimś - to zakochacie się w sobie...
Te czerwone, soczyste i niezwykle smaczne owoce ze względu na swój kształt i kolor były symbolem grec­kiej bogini miłości Wenus.
Truskawki mają wiele walo­rów zdrowotnych i dietetycznych.
Ten symbol lata, wy­hodowano sztucznie. Pierwsze truskawki pojawiły się w XVIII w., a stworzono je z mieszanki poziomki wirginlijskiej z poziomką chilijską, któ­re zostały sprowadzone do Europy z Ameryki Północnej i Południowej.
Krzyżówka tych dwóch odmian dała początek nowemu owocowi – truskawce ananasowej. Stało się tak za sprawą króla Francji - Ludwi­ka XVI, który sprowadził poziom­ki do swoich ogrodów w Wersalu, a ogród udostępnił swojemu bota­nikowi, niejakiemu Duchense. Ten stworzył pierwszą odmianę tru­skawki. Jednakże w tworzeniu no­wych odmian tych owoców prym wiedli Anglicy.
Truskawki zaczęły pojawiać się coraz częściej, począt­kowo na stołach możnowładców – jako niezwykle elegancka przeką­ska, a z biegiem lat stały się dostęp­ne dla każdego.
Truskawki to przede wszystkim owoce bogate źródło witaminy C – jej dzienne zapotrzebowanie za­spokajane jest już przez 20 dag tych niezwykle aromatycznych owoców.
Niedobór tej witaminy prowadzi do obniżenia ogólnej odporności organizmu, zwiększenia się poziomu cholesterolu we krwi oraz wielu poważ­nych schorzeń, m.in. szkorbutu. Truskawki zawierają dużą dawkę witamin: K, B2, PP, a także karotenu, czy­li prowitaminy A (witaminy te wpływają korzystnie na układ nerwowy, wzmacniają wzrok, regulują poziom cholesterolu i cukru we krwi). Truskawki zawierają też cenne składniki mineralne: żelazo, wapń, fosfor, a tak­że mangan i kobalt, które są niezbędne do utrzymania prawidłowej struktury kości i zębów. Truskawki mają też działanie bakteriobójcze, ze względu na zawarte w nich fitoncydy (podobnie jak chrzan, czosnek i cebula).
Oprócz celów profilaktycznych, truskawki wyko­rzystywane są również do leczenia niektórych chorób. Ze względu na alkalizujące i moczopędne właściwo­ści, zalecane są reumatykom, artretykom, oraz osobom z niewydolnością nerek i wątroby.
Nawet osoby cierpiące na cukrzycę mogą bez obaw sięgać po truskawki, ponieważ zawierają one głównie fruktozę, która wchłaniana w jelitach, jest przekształcana bez udziału insuliny przez wątrobę w glukozę.
Truskawki są wspa­niałym składnikiem diety, gdyż są bar­dzo małokaloryczne – ok. 40 kcal na 100 g,
Nie zawierają tłusz­czu, są bogate w pek­tyny, a ich drobne zia­renka korzystnie wpły­wają na perystaltykę je­lit.
Zmniejszają apetyt, a także utrudniają wchła­nianie cukrów. Mają również dużą zawartość żelaza, co korzystnie wpływa na naszą krew. Działają również mo­czopędnie. Ponadto, do­skonale czyszczą orga­nizm z toksyn. Co wię­cej, zawarte w truskaw­kach enzymy spalające tłuszcz i bromelina roz­kładająca białko, spraw­nie i skutecznie poma­gają w trawieniu.
W do­mowej kosmetyce polecane są maseczki z nich – wybie­lającą (do truskawek dodajemy odrobinę oliwy), odświe­żającą (z herbatą i miodem pszczelim) i nawilżająco-antybakteryjną (z kremem nawilżającym). Rozgniecione owoce stosuje się także jako środek przeciwko piegom i przebarwieniom twarzy. Truskawka może być także stosowana jako doskonały wzmacniacz zębów, wystar­czy rozetrzeć ją na dziąsłach oraz zębach i poczekać tak kilkanaście minut.
---
Redakcja Cukrzyca a Zdrowie
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Znaczenie Karnozyny dla naszego zdrowia

Znaczenie Karnozyny dla naszego zdrowia

Karnozyna jest nazywana eliksirem młodości ,substancją długowieczności ze względu na swój znaczny potencjał w walce przeciwko starzeniu .
Wielu naukowców uważa ,że Glutation i Karnozyna staną się podstawowymi substancjami w profilaktyce i leczeniu,zwłaszcza dla ludzi w wieku 40 i więcej lat.
Karnozyna jest nazywana eliksirem młodości ,substancją długowieczności ze względu na swój znaczny potencjał w walce przeciwko starzeniu .Wielu naukowców uważa ,że Glutation i Karnozyna staną się podstawowymi substancjami w profilaktyce i leczeniu,zwłaszcza dla ludzi w wieku 40 i więcej lat. 

1. Czym biologicznie charakteryzuje się Karnozyna

Karnozyna jest w 100% substancją naturalną, a jej najwyższe stężenie występuje w mięśniach, sercu, móżdżku i wielkim mózgu.Pomaga usuwać końcowe szkodliwe produkty odpadowe metabolizmu, zmniejsza ryzyko powikłań związanych z cukrzycą, arteriosklerozą, pomaga w chorobach  Alzheimera i Parkinsona, epilepsji, autyzmie, dysleksji, schizofrenii i podobnych . Ma duży udział w tworzeniu nowych bardziej wytrzymałych struktur (komórek).

2.Skuteczna w walce z wolnymi rodnikami (silny antyutleniacz)

Wiele przeciwutleniaczy takich jak witamina C i E chroni tkanki przed wolnymi rodnikami,ale broni dostępu,w momencie kiedy już wolne rodniki przełamią tą ochronę ,witaminy nie mają większego wpływu na redukcję wolnych rodników.

Wolne rodniki wywołują  stres tlenowy (oksydacyjny) organizmu. Karnozyna reaguje  ze wszystkimi reaktywnymi formami tlenu i w ten sposób zapobiega rozwojowi stresu tlenowego.

3. Skuteczne działanie chelatotwórcze

Karnozyna potrafi także chelatować metale. Co to znaczy?  Zdolność połączenia, związania się jakiejś substancji (tu karnozyny) z nadmiarem metali w komórkach i naczyniach krwionośnych. Efektem jest nie tylko wydalenie metali ciężkich z organizmu, ale również:

  • rozszerzenie zwężonych naczyń krwionośnych
  • obniżenie ciśnienia krwi
  • większy dopływ tlenu do komórek,
  • poprawa pamięci
  • redukcja bóli w nogach,(lepsze krążenie obwodowe,)
  • poprawa elastyczności naczyń,
  • lepsze ukrwienie serca,
  • większa aktywność enzymów
4. Ograniczenie glikacji

Gl ikacją (glikozylacją) to proces w trakcie którego następuje zmiana struktury białka.W całym organizmie co sekundę następuje tworzenie wiązań białko-cukier(glukoza)powstają podczas tej reakcji uszkodzone struktury. Podczas tego procesu następuje zmiana struktury białka ,co owocuje zmniejszoną aktywnością biologiczną.Glikacja jest procesem:

  • przyspieszającym starzenie się organizmu
  • zwiększa ryzyko raka,
  • pogłębia powikłania spowodowane cukrzycą .
5. Karnozyna opóznia starzenie

Tak mała molekuła,a ma kolosalny wpływ na odmłodzenie organizmu, z jej udziałem komórki stają się w pełni funkcjonalne,zdrowe.

6. Problemy z potencją

Tlenek azotu organizm wytwarza z karnozyny.Zaburzenia w produkcji tlenku azotu to problemy z erekcją.

7. Karnozyna  to sposób na odmłodzenie skóry Większość komórek regeneruje się przez podział,ale ten podział jest ograniczony i wtedy następuje starzenie.Podczas wielu doświadczeń udowodniomo,że starzejące się komórki włożone do kultury wzbogaconej przez karnozynę wykazały zwiększoną zdolność do dzielenia się i zmieniały się ze starej na młodą.

8. Wpływ Karnozyny na mięśnie

Proces zmniejszania się masy mięśniowej zaczyna się w wieku 20 lat ,Skala zmniejszenia może dochodzić do 20%.Zmniejsz się również siła i wytrzymałosć mięśni.

9. Jak uniknąć katarakty (zaćmy) W początkowej fazie katarakty starczej zabezpieczenie  prawidłowego poziomu Karnozyny w organizmie daje 100% skuteczności ,a w zaawansowanym stadium choroby 80%Karnozyna jest bardzo cenną substancją zabezpieczającą przed wieloma schorzeniami oczu.

10. Cukrzyca i jej powikłania

Przy cukrzycy bardzo ważny jest właściwy poziom Karnozyny,bo to zabezpiecza przed powikłaniami cukrzycowymi takimi jak choroby serca,naczyniowy udar mózgu,artelrioskleroza,uszkodzenie nerek, choroby oczu.

11. Pomoc w chorobach sercowo-naczyniowych

Dla zdrowia mięśnia sercowego potrzebna jest określona ilość Karnozyny,aż o 30% można suplementacją zwiększyć  siłę i wytrzymałość mięśnia sercowego.Badania potwierdzają,że zwiększa sięsiła skurczu mięśnia sercowego,następuje obniżenie ciśnienia  krwi,przy niedokrwiennej chorobie serca Karnozyną można zmniejszyć niedobór tlenu,następuje właściwa gospodarka cholesterolem,więc zapobiegamy miażżdżycy.

12. Karnozyna pomaga w chorobach autystycznych

N eurolog dr Michale Chez,w 2001 poddał leczeniu Karnozyną 1000 dzieci z  autyzmem  i syndromem Aspergera ,już po 8 tygodniach u 80-90% nastąpiła znaczna poprawa.

13. Co jeszcze można osiągnąć Karnozyną

  • wsparcie systemu immunologicznego
  • hamowanie procesów zapalnych,
  • zapobieganie wrzodom żołądka,
  • wyraźne wsparcie gojenia ran,
  • ochrona przeciwko wpływom promieniowania,
  • tłumienie objawów syndromu popromiennego,
  • prewencja chorób nowotworowych.


14. Opóznij starzenie biologiczne organizmuNie masz wpływu na starzenie według kalendarza (chronologiczne),ale masz wpływ na szybkość starzenia biologicznego.Różnica może się wahać nawet do 20 lat,więc warto każdego dnia wspomagać organizm dla zachowania jak najdłużej młodości,objawiającej się nie tylko młodym wyglądem,ale i stanem naszego zdrowia:pogorszona pamięć, osteoporoza, zmniejszona ruchliwość, podwyższone ciśnienie krwi itd. Stan naszych narządów zawsze przejawia się w naszym wyglądzie zewnętrznym. A im ich stan będzie lepszy, tym lepiej będziemy wyglądać. Fajnie jest być wciąż świeżym ,pełnym siły,i energii,mieć gładką i elastyczną  skórę.To bardzo ułatwia zabezpieczenie organizmu w właściwy pozion Karnozyny.

Chcesz wiedzieć jak zapewnić swojemu organizmowi właściwy poziom karnozyny  zapraszam na mój blog http://jlenart.pl
--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

niedziela, 20 maja 2012

Pij mleko, będziesz chory

Pij mleko, będziesz chory

Autorem artykułu jest Daniel

Mleko, poza znanymi wszystkim zaletami, ma też swoje wady, dlatego niekoniecznie jest ono takie zdrowe dla ludzkiego organizmu, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać.
Powszechnie uważa się, że picie mleka od krowy wzmacnia kości u dorosłych i pomaga w ich zdrowym rozwoju u dzieci. 
Faktycznie, mleko zawiera sole wapnia, jednak jego spożywanie wcale nie gwarantuje wspomnianych korzyści. Ta biała substancja zawiera bowiem także duże ilości białka zwierzęcego, co skutkuje wydalaniem większej ilości wapnia z organizmu niż zwykle. Przez 12 lat prowadzono na Harwardzkiej Katedrze Pielęgniarstwa badania na niemal 78 tys. kobiet w wieku od 34 do 59 lat. W ich wyniku udowodniono, że nieznacznie większy współczynnik kruchości kości miały kobiety, które często spożywały mleko niż te, które piły je w małych ilościach lub w ogóle. Osoby dorosłe powinny zatem w możliwie największym stopniu ograniczyć jego spożywanie.
fotM
U większości zwierząt zdolność do trawienia mleka zanika wraz z wiekiem – człowiek jest jedynym ssakiem pijącym mleko po osiągnięciu dorosłości. Organizm dojrzałej osoby nie produkuje laktazy, czyli enzymu potrafiącego rozłożyć cukier mlekowy na galaktozę i glukozę. Ponadto człowiek spożywa wydzielinę, które tak naprawdę pochodzi od innego gatunku. 
Skład krowiego mleka jest inny od ludzkiego –  zawiera znacznie więcej białka i jest dostosowane do zupełnie odmiennych potrzeb kształcącego się organizmu. Organizm krowy fizycznie rozwija się dużo szybciej niż w przypadku człowieka. Warto również odnotować, że zdolność rozkładania cukru mlekowego pojawiła się na wskutek działania ewolucji dopiero 7 tys. lat temu, a więc nie tak dawno temu z punktu widzenia rozwoju gatunku.
Jeśli mleko od krowy dostanie się do ludzkiego żołądka, zetnie się pod wpływem kwaśnych soków żołądkowych i przeistoczy się w substancję przypominającą swoją konsystencją twaróg, który jest w stanie oblepić znajdujące się w żołądku inne pokarmy. Dopóki owo ścięte mleko się nie strawi, nie rozpocznie się ich proces trawienny. Jeżeli zjawisko to stanie się cykliczne, może ono powodować zaburzenia w funkcjonowaniu układu pokarmowego w postaci bólu brzucha i biegunki.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Miłośnicy kawy żyją dłużej

Miłośnicy kawy żyją dłużej

Redakcja internetowa
20.05.2012, 09:45
Miłośnicy kawy, spożywający do sześciu filiżanek dziennie, są mniej podatni na niektóre choroby, a więc żyją dłużej. W ciągu 13 lat amerykańscy naukowcy obserwowali 400 tys. osób w wieku 50-70 lat.
Miłośnicy kawy, spożywający do sześciu filiżanek dziennie, są mniej podatni na niektóre choroby, a więc żyją dłużej.W ciągu 13 lat amerykańscy naukowcy obserwowali 400 tys. osób w wieku 50-70 lat. Jednocześnie nie odkryli oni żadnego powiązania między spożyciem kawy a chorobami nowotworowymi. Pozytywny efekt zamiłowania do kawy widoczny jest zarówno u mężczyzn, jak i kobiet o różnej budowie ciała i prowadzących różny tryb życia. Przy tym bardziej pożyteczna jest czarna kawa, ponieważ śmietanka i cukier mogą wywierać negatywny wpływ.
Źródło: Głos Rosji.

czwartek, 17 maja 2012

Działania niepożądane doustnych środków antykoncepcyjnych

Działania niepożądane doustnych środków antykoncepcyjnych

Autorem artykułu jest Radosław Pokrzywnicki

Nawet jeżeli zażywanie tabletek antykoncepcyjnych stało się szeroko rozpowszechnione i ogólnie akceptowane, to i tak ich pierwszorazowe przypisanie wymaga zebrania od kobiety dokładnego wywiadu chorobowego.
Pozwoli to na wykrycie wszelkich ukrytych czynników ryzyka. Jakie są więc skutki uboczne zażywania tabletek antykoncepcyjnych?
Działania niepożądane występują u zasadniczo zdrowych kobiet, przede wszystkim w pierwszych miesiącach ich stosowania. Często mają wówczas miejsce nieregularne krwawienia, podplamianie lub krwawienia międzymiesiączkowe, lekkie bóle głowy, nudności i poczucie napięcia w piersiach. Również libido, czyli popęd seksualny, może ulegać osłabieniu lub zwiększeniu. Zwykle wymienione wyżej dolegliwości znikają po upływie maksymalnie kilku tygodni lub ewentualnej zmianie pigułek na inne.
Mówiąc o silnych działaniach niepożądanych, należy wymienić przede wszystkim ryzyko zakrzepicy. Względne ryzyko jej wystąpienia leży na podobnym poziomie, jak u kobiet w ciąży, czyli nie jest duże, jednak warto i w tym przypadku odwiedzić lekarza, przed podjęciem decyzji o zażywaniu tabletek antykoncepcyjnych.
Istnieją również pewne grupy kobiet, u których możliwość wystąpienia niepożądanych skutków przyjmowania pigułek jest zdecydowanie wyższe. Do grup tych należą kobiety palące papierosy. W ich przypadku ryzyko zawału serca i udaru mózgu wzrasta wyraźnie wraz z liczbą dziennie wypalanych papierosów.
Dalszą niebezpieczną kombinację stanowi tabletka antykoncepcyjna i regularne spożywanie alkoholu. Ponadto, szczególnej lekarskiej opieki i prowadzenia antykoncepcji wymagają kobiety po 40 roku życia, z nadciśnieniem, zaburzeniami gospodarki lipidowej, nadwagą, cukrzycą, chorobami żył, zaburzeniami krzepliwości krwi, padaczką, mięśniakami macic, oraz chorobami wątroby i układu żółciowego.
Warto również wiedzieć, iż kobiety które w trakcie wczesnej ciąży cierpiały w związku z nasiloną wysypką pod postacią pęcherzyków, efekt ten zawdzięczały zawartymi w tabletkach gestagenom.  Jeśli więc kobieta, z jakiegoś powodu wiele godzin w ciągu dnia spędza nieruchomo w fotelu lub łóżku, powinna odstawić tabletki antykoncepcyjne do czasu zwiększenia swojej aktywności fizycznej. Powodem tego jest fakt, iż ryzyko wystąpienia choroby zakrzepowo-zatorowej zwiększa się u kobiet, które z jakichś powodów nie są wystarczająco aktywne fizycznie.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 13 maja 2012

Melisa lekarska ( Melissa officinalis L)

Melisa lekarska ( Melissa officinalis L)

Autorem artykułu jest Arek Czapla
Melisa (źródło:Wikimedia)
Już w czasach starożytnych melisa była uprawiana przez Rzymian , Greków i Arabów.
Później zaczęto ja uprawiać w Anglii , Włoszech , krajach europejskich oraz USA...
Melisa jest roślina wieloletnią z rodziny wargowych o wysokości ok 50-125 cm.
Świeżo roztarta melisa wydziela przyjemny cytrynowy zapach. Ma wzniesioną, czworokanciastą, rozgałęzioną łodygę, jest szara i miękko owłosiona.
Melisa ma sercowato jajowate , pomarszczone, grubo karbowane , ogonkowe liście. Kwiaty są bladoróżowe lub białe. Kwitnie w lipcu i sierpniu. W Polsce uprawia się ja w ogrodach, czasem można ją spotkać dziko rosnącą.

Melisa lekarska zawiera cytral , geraniol, cytronelal, linalol, mircen, garbniki, substancje gorzkie, witaminę C i inne związki. Stosuje się ją jako środek pobudzający apetyt, polepszający trawienie, jako środek wiatropędny, przeciwwymiotny u kobiet w ciąży oraz mlekopędny u kobiet karmiących piersią.

Zewnętrznie stosowana jest jako lek na reumatyzm oraz czyraki i owrzodzenia. Melisę stosuje się także jako środek uspokajający , przeciwskurczowy , nasercowy i przeciwbólowy. Herbata z melisy ma działanie napotne, polepsza przemianę materii oraz działa odświeżająco. Zamiast syntetycznych leków uspokajających można śmiało pic napar z melisy. Melisa korzystnie wpływa da ludzi młodych, którzy się uczą lub pracują umysłowo. Melisa lekarska ma korzystny wpływ na ludzi znerwicowanych, mających problem z zasypianiem pomaga w pozbyciu się lęków oraz poczucia zagrożenia. Melisa hamuje także rozwój komórek nowotworowych. Pomaga w leczeniu wrzodów żołądka i dwunastnicy, niszczy bakterie Gram +, Gram - oraz bakterie odporne na antybiotyki.

Melisa lekarska jest doskonałą rośliną miododajną. Wabiąc pszczoły , uspokaja je. Stosuje się ja w przemyśle spożywczym , perfumeryjnym , do produkcji  wódek i likierów.
---
Prawo pracy w praktyce - Prawo pracy, artykuły. porady, ciekawostki..
Uczysz się języków obcych ? ... zobacz  kursy językowe
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 12 maja 2012

Dieta kapuściana

Dieta kapuściana

Autorem artykułu jest K.S.
Na czym polega dieta kapuściana. Bazą tej diety jest oczywiście kapusta.
Zupa, którą przygotowujemy jest bardzo pożywna, niskokaloryczna i co najważniejsze – im więcej jemy, tym szybciej chudniemy.
Przykładem skuteczności może być Pan Prezydent Kwaśniewski, który (jak podawały media) stosował tę dietę.

Jednak dłuższe stosowanie ma swoje wady – monotonny tryb żywieniowy, zaburzenia krążenia i pracy serca. Oczywiście nie u wszystkich.  Dlatego zalecane jest, aby nie przekraczać zalecancyh 7 dni.
Przepis
Pierwszy składnik to oczywiście kapusta (biała albo włoska), 6 dużych cebul, 2 papryki, 6 pomidorów, 2 marchewki, seler naciowy – pęczek oraz przyprawy – pieprz, curry, koperek, oregano, pietruszka, bazylia i czosnek (czosnek najlepiej świeży – wystarczy wycisnąć). Wszystko łączymy w garnku, zalewamy wodą – ok. 3l. Po zagotowaniu przyprawiamy. Pomidory można obrać ze skórki.
Jak wyglądają dni z dietą kapuścianą:
1.     Dzień 1 Zupa kapuściana, owoce – np. jabłka, pomarańcze, arbuz (bez bananów).
2.     Dzień 2 Zupa kapuściana, warzywa należące do grupy niskokalorycznej (brokuły, brukselka, szparagi, ogórki itp. Unikać warzyw strączkowych), jako dodatkowy posiłek – 2 ziemniaki w mundurkach, w tym dniu nie można jeść owoców.
3.     Dzień 3 Zupa kapuściana, owoce i warzywa j/w.
4.     Dzień 4 Zupa kapuściana, 4 banany.
5.     Dzień 5 Zupa kapuściana, w tym dniu można wprowadzić mięso lub rybę ok. 30g, oczywiście przyrządzona bez tłuszczu np. z pokrojonymi pomidorami – w tym dniu można zjeść ich aż 6 sztuk.
6.     Dzień 6 Zupa kapuściana, mięso, ryby i warzywa j/w.
7.     Dzień 7 Zupa kapuściana, warzywa j/w dodać np. kaszę lub ryż (najlepiej brązowy), możemy wprowadzić  soki owocowe i warzywne ale oczywiście bez cukru.
Każdego dnia trzeba pamiętać o piciu co najmniej 2 litrów wody.
Dalsze stosowanie tej diety wiąże się z ryzykiem, dlatego można przejść do niskokalorycznej diety, w której jest większe urozmaicenie. Nasz organizm jest już przyzwyczajony do mniejszych ilości. A jeżeli widać efekty, dlaczego ich nie utrzymać. Ja zaczynam od dziś.
---
Więcej na http://odchudzammojezycie.blogspot.com/
Pozdrawiam i do zobaczenia na blogerze  K.S.
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Leczenie lodem

Leczenie lodem

W ten sposób długość życia ludzkiego się przedłuża, istnieje lepsza profilaktyka prozdrowotna, a ludzie – bez względu na to, na co zachorują, mogą mieć szansę na to, że uda im się całkowicie powrócić do zdrowia.
Jeszcze nie tak dawno temu nie było to zupełnie (albo przynajmniej w dużej części możliwe). 
W tej chwili każdego roku czy nawet miesiąca w powszechne użycie wchodzą coraz to nowe urządzenia badające, diagnozujące oraz pomagające leczyć. Takimi urządzeniami są bez dwóch zdań aparaty do kriochirurgii
Na czym polega ich działanie?
Najogólniej rzecz biorąc, chodzi o to, żeby do chorego naskórka (albo, szerzej, tkanki) przyłożyć głowicę aparatu i zamrozić dane miejsce ogromnymi minusowymi temperaturami. W takim momencie ciało przestaje czuć, że cokolwiek dzieje się w danym miejscu – zamrożona ilość komórek obumiera i usuwa się ją również bezboleśnie.
Dzięki temu można wykonywać bardzo precyzyjne, bezbolesne operacje, które – na dodatek – nie mają prawie nigdy jakichkolwiek powikłań. Leczenie lodem staje się coraz bardziej popularne również i w naszym kraju. Pacjenci chwalą je sobie, ponieważ nie wymaga ono nawet pobytu w szpitalu.
Wystarczy pójść na zabieg, który trwa kilkanaście minut (a czasem i krócej) i potem jest już możliwy powrót niemalże do normalnego życia. Niemalże, ponieważ, wiadomo, trzeba odczekać trochę aż skóra (tkanka) wokół powstałej rany całkowicie się zagoi i kiedy jeszcze nie jest zagojona, nie robić nic takiego, co mogłoby spowodować jej rozjątrzenie.
Niemniej jednak, nie jest to taka rana jak w przypadku operacji czy, dokładniej mówiąc, cięcia chirurgicznego. Obywa się bez rozlewu krwi, bez znieczuleń (lód sam w sobie ma właściwości znieczulające) oraz bez wszystkich innych nieprzyjemnych rzeczy, których na co dzień pacjenci się, i to całkiem zrozumiałe, obawiają.

-- O autorze

Owoce samo zdrowie

Owoce samo zdrowie
Rozpoczyna się lato, w tym czasie w sprzedaży jest najwięcej świeżych owoców, które powinny znajdować się w naszej codziennej diecie.
Nie zmarnuj tego czasu i spożywaj ich jak najwięcej. Bogate w witaminy, błonnik i przeciwutleniacze owoce są znakomitą bronią w walce o zdrowie i młody wygląd, zapobiegają wielu chorobom.
Jeśli pragniesz zrzucić nadmiar kilogramów największe sukcesy odniesiesz jedząc jabłka.
To najmocniejsze przeciwutleniacze. Wspomagają trawienie, wzmagają przemianę materii i zmniejszają poziom złego cholesterolu. Regulują pracę jelit i łagodzą zaparcia. Również śliwki mają takie same właściwości, które ponadto zawierają witaminy z grupy B, które regulują funkcjonowanie układu nerwowego i pracę mięśni.
Gdy chorujesz na anemię lub spodziewasz się dziecka pomogą ci brzoskwinie. Owoce te są cennym źródłem wapnia, potasu, magnezu, żelaza, jak również witamin z grupy B. Zalecane są osobom narzekającym na nerki i ze skłonnością do powstawania obrzęków, gdyż mają działanie moczopędnie i wyczyszczając organizm z toksyn. Dzięki zawartemu w nich beta-karotenowi dbają też o cerę i skórę podczas kąpieli słonecznych.
Jeśli chorujesz na zapalenie dróg moczowych i kamicę nerkową pomogą ci gruszki. Owoce te zawierają duże ilości witamin i soli mineralnych. Duża zawartość błonnika pokarmowego i wody oraz minimalną zawartość tłuszczu czyni je owocem lekkostrawnym. Gruszki mogą jeść nawet osoby o bardzo wrażliwym żołądku. Ponad to zabezpieczają organizm przed wolnymi rodnikami- zawierają antyoksydanty, takie jak witamina A, C i E.
Dietetycy polecają spożywać owoce ze skórką , bo pod nią znajdują się ich najwartościowsze składniki. Spożywaj je w ramach przekąski lub w postaci schłodzonych sałatek owocowych. Są doskonałe jako letni deser, który zaspokaja apetyt na słodycze i gasi pragnienie.
Artykuł z serwisu Airstar.pl Promocja strony
Autor: DietetykDlaCiebie

Podziel się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Dodaj artykuł na Airstar.pl

niedziela, 6 maja 2012

Migrena – choroba współczesna?

Migrena – choroba współczesna?

Przyszło nam żyć w czasach, w których praktycznie każdy z nas narażony jest na niemalże nieustanny stres – bez względu na to, czy wynika on z pracy, szkoły czy też najróżniejszych problemów osobistych, może to być naprawdę bardzo poważny problem prowadzący do wielu groźnych dolegliwości. Jednym z najczęstszych objawów czegoś takiego jest zwykła migrena – dolegliwość, którą zna niemalże każdy z nas.


Wbrew pozorom, migrena nie jest tylko zwykłym bólem głowy, bowiem może ona mieć znacznie głębsze podłoże. Z tego też powodu również i samo leczenie migreny siłą rzeczy musi być dużo bardziej skomplikowane, niż tylko zwykłe zażycie tabletek przeciwbólowych. Warto jest przede wszystkim prawidłowo rozpoznawać wszystkie jej objawy, może się bowiem okazać, że jest ona jedynie częścią jakiejkolwiek innej, znacznie już poważniejszej choroby.
Stres jest jedną z najczęstszych przyczyn migreny, zatem jeżeli chcemy jej unikać, to naprawdę warto jest bliżej przyjrzeć się swojemu trybowi życia i zacząć wprowadzać z nim pewne zmiany na lepsze. Równocześnie jednak jeżeli pomimo takich starań migrena wciąż nas nie opuszcza, to koniecznie powinniśmy skontaktować się z odpowiednim lekarzem, bowiem może ona oznaczać coś znacznie gorszego.
Osoby żyjące w większych skupiskach ludności, pracujące nieustannie w znacznym stresie i cierpiące z powodu zwykłego przemęczenia czy niedoboru snu bardzo często są w szczególnym stopniu narażeni na ataki silnego bólu głowy.
Taka migrena może być oczywiście znacznym problemem, bowiem często zwyczajnie uniemożliwia nam ona normalne funkcjonowanie oraz wykonywanie codziennych obowiązków.
Aby móc ustrzec się nieco przed takimi rzeczami warto jest przede wszystkim dowiedzieć się, na czym polega przynajmniej podstawowe leczenie migreny. Jest ono oczywiście bardzo zróżnicowane, i zależy przede wszystkim od konkretnej odmiany tej choroby – na przykład najbardziej klasyczna z nich, migrena oczna, może być po prostu leczona za pomocą zwykłych środków przeciwbólowych.

Zarówno przyczyny migreny jak i sposoby jej leczenia mogą być bardzo zróżnicowane, zatem warto jest nieco bliżej się nimi zainteresować. Tylko taka wiedza da nam pewność, że w razie potrzeby będziemy w stanie rzeczywiście skutecznie zmagać się ze swoją dolegliwością, choć równocześnie warto jest pamiętać, że w bardzo wielu przypadkach konieczna jest do tego profesjonalna pomoc lekarska.
-------------------------------------------

Artykuł: Migrena – choroba współczesna? pochodzi z serwisu www.wieszak.net

-------------------------------------------
O Autorze
Redaktor serwisu Migrenicy.pl

sobota, 5 maja 2012

Czy wiesz co jesz? Eksperyment McCarrisona

Czy wiesz co jesz? Eksperyment McCarrisona

Autorem artykułu jest Magdalena Mojsik
Czy zastanawiałeś się kiedyś, jaki wpływ na organizm ma żywność, do której jesteśmy przyzwyczajeni (wszechobecna biała mąka, cukier rafinowany, mleko oraz sztuczne pokarmy)?
Słynne już badanie-eksperyment angielskiego chirurga dr Roberta McCarrisona ilustruje to znakomicie.
McCarrison spędził siedem lat wraz z plemieniem Hunza (północno-wschodni Pakistan). Był zafascynowany ich doskonałą kondycją psychofizyczną i długowiecznością – żyli ponad 100 lat w dobrym zdrowiu. 
Przez cały okres pobytu nie zaobserwował ani jednego przypadku zaburzeń, czy chorób układu pokarmowego. Przez siedem lat jego pomoc lekarska polegała głównie na leczeniu uszkodzeń powypadkowych, usuwaniu starczej katarakty lub chorób niezwiązanych z pożywieniem. McCarrison spędził również trochę czasu w Indiach, gdzie stan zdrowia Hindusów również odbiegał od kondycji Hunzów.
Zaintrygowany postanowił zbadać tę olbrzymią dysproporcję zdrowotną Hunzów, ludzi zachodu i Hindusów. Do eksperymentu badacz wybrał szczury albinosy. Szczury są często wykorzystywane w badaniach żywieniowych, gdyż lubią te same pokarmy, co ludzie. W dodatku żyją krótko, co umożliwia zaobserwowanie całej historii życia (27 miesięcy z życia szczura odpowiada około 50 lat życia człowieka).
Do pierwszego etapu eksperymentu wybrano 1200 młodych zdrowych szczurów. Szczury odżywiano typowym jedzeniem Hunzów - pełnoziarnistym czapati posmarowanym świeżym masłem, świeżymi surowymi warzywami, surowym mlekiem, małą porcją mięsa z kośćmi raz w tygodniu i mnóstwem czystej wody do picia. Zwierzęta żyły w dobrych warunkach - miały dostęp do świeżego powietrza, słońca, żyły wygodnie i czysto. Po 27 miesiącach szczury były zabijane i dokładnie badane. Z raportu dowiadujemy się, że:
... W ciągu tych 27 miesięcy nie zdarzył się ani jeden przypadek zachorowania. (...) Zarówno badania kliniczne, jak i sekcje wykazały, że są one zupełnie wolne od wszelkich chorób. Możliwe, że miały jakieś ukryte dolegliwości tego lub innego rodzaju, ale jeżeli nawet tak było, to nie udało mi się znaleźć ani klinicznych, ani mikroskopowych objawów tych chorób.”
W dalszej części eksperymentu badacz wziął chore szczury i utrzymywał je na diecie Hunzów – ku jego zaskoczeniu wszystkie wyzdrowiały. Następnie obiektem badań stały się różne diety indyjskie - zdrowe szczury umieszczono w dobrych warunkach, z dostępem do słońca, czystego powietrza, lecz do jedzenia podawano głównie ryż, nasiona strączkowe i gotowane warzywa z przyprawami. Po pewnym czasie szczury zaczęły zapadać na różne choroby takie jak wrzody, czyraki, choroby oczu, zębów, skrzywienia kręgosłupa, wypadanie włosów, anemię, schorzenia skórne, choroby serca, nerek i mnóstwo dolegliwości trawiennych.
W ostatniej części eksperymentu szczury pozostały na diecie najbiedniejszych klas angielskich – ich jadłospis stanowił biały chleb, margaryna, słodzona herbata, gotowane warzywa, puszkowane mięso, tanie dżemy i galaretki. Jak można było przypuszczać pojawiły się różne choroby. Dodatkowo szczury stały się nerwowe - “Były nerwowe i skłonne do gryzienia swoich opiekunów. Żyły w niezgodzie między sobą, a wreszcie szesnastego dnia eksperymentu zaczęły się zabijać i zjadać słabszych spośród siebie.”
Eksperymenty wykonano w latach 30/40 XX wieku, w czasach, gdy jeszcze można było zjeść zdrową nieskażoną toksynami marchewkę. A dziś? Aby w zwykłym sklepie znaleźć produkt naprawdę zdrowy trzeba się “nagimnastykować”, a w prowadzenie w miarę zdrowego stylu życia przypomina momentami przygody survivalowe.
O ile w powyższych eksperymentach choroby szczurów były do przewidzenia, to gryzienie i zabijanie słabszych okazuje się zaskakujące. A w zachodnich społeczeństwach? Według mnie takim metaforycznym gryzieniem i zabijaniem są wszelkie przejawy agresji (fizycznej i psychicznej), nienawiść, zawiść, złorzeczenie. Czy negatywne zjawiska są winą tylko środowiska (nieodpowiedniego jedzenia, toksyn itp.)? Myślę, że nie. Każdy człowiek każdego dnia wybiera (świadomie lub nie) myśli, uczucia, określone zachowania. Każdy z nas otrzymuje pewnego rodzaju zaproszenie do bardziej świadomego życia (w postaci spotkanych osób, artykułów, filmów, książek, audycji radiowych) - lecz nie każdy z tego zaproszenia korzysta.
---
SamoUzdrawianie.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 4 maja 2012

Adaptogeny- ziołowa alternatywa dla syntetycznych suplementów diety

Adaptogeny- ziołowa alternatywa dla syntetycznych suplementów diety

Autorem artykułu jest Daimos

Czy istnieje skuteczna i bezpieczna alternatywa dla syntetycznych suplementów diety, do których używania zachęcają nas reklamy emitowane w mediach?
Czy można wspomóc organizm w walce z wyzwaniami dnia codziennego, towarzyszącym im stresem i przemęczeniem, jednocześnie nie narażając się na skutki uboczne? 
Wielkimi krokami zbliża się sezon urlopowy. Odczuwaniu bliskiej obecności lata dodatkowo sprzyjają tegoroczne majowe upały, gdy temperatura w wielu miejscach w Polsce oscyluje w okolicach 30 stopni Celsjusza. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze tydzień temu było około 10 stopni, to uzmysłowimy sobie, z jak dużym przeskokiem mamy do czynienia. Nic więc dziwnego, że szczególnie mieszczuchy narzekają na upał. Nasz organizmy nie miały wystarczająco dużo czasu, by zaadaptować się do nowych warunków klimatycznych. W konsekwencji szybko się męczymy, intensywniej niż zwykle pocimy, a często także zapadamy na przeziębienia.

Co wspomoże nas organizm?
Reklama i przemysł farmaceutyczny próbują nas przekonać, że najlepszym sposobem na pozbycie się wiosennego przemęczenia jest suplementacja preparatami witaminowymi i mineralnymi. W tym ujęciu za kiepską kondycję fizyczną odpowiada niedobór tych substancji. Do pewnego stopnia jest to prawda. Problematyczne pozostaje jednak używanie syntetycznych preparatów witaminowych, rzeczywista przyswajalność zawartych w nich substancji oraz ich wpływ na nasze zdrowie przy dłuższym stosowaniu...

Adaptogeny
Tymczasem istnieje alternatywa dla syntetycznych suplementów diety. Stanowią ją rośliny o działaniu adaptogennym. Ich cechą charakterystyczną jest zdolność wywierania zdecydowanego, wzmacniającego wpływu na nasz organizm, czemu towarzyszy podwyższenie odporności ustroju na niekorzystne czynniki środowiskowe, takie jak zanieczyszczenie żywności, powietrza i wody substancjami chemicznymi. Owo działanie adaptogenne wynika ze zdolności samej rośliny do adaptowania się do trudnych warunków środowiska, w jakim żyje. Niektóre z owych właściwości przenoszą się na organizmy zwierząt i ludzi, spożywających daną roślinę. W tym ujęciu adaptogeny nie leczą konkretnej choroby, są jednak w stanie wzmocnić organizm na tyle, by on sam poradził sobie w walce z doskwierającymi mu schorzeniami, takimi jak np. zespół chronicznego zmęczenia, otyłość, zaburzenia snu, zęby zatrzymane, problemy z wątrobą czy stres.
Do powszechnie dostępnych w naszym kraju roślin o działaniu adaptogennym zaliczają się różeniec górski, cytryniec chiński, targanek, ashwagandha, żeń-szeń syberyjski, szczodrak krokoszowaty zwany leuzeą.  W Internecie dostępny jest szeroki wybór literatury, szczegółowo opisującej  konkretne działanie poszczególnych adaptogenów. Dość dobre rezultaty terapeutyczne przynosi stosowanie ekstraktów z tych roślin, przy jednoczesnym łącznym ich przyjmowaniu. Ciekawym  połączeniem jest różeniec i ashwagandha czy cytryniec i żeń-szeń. Istnieje również na rynku preparat znanej firmy, zawierający w swoim składzie ekstrakty z targanka, rożeńca, ashwagandhy i żeń-szenia syberyjskiego.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jabłko - cudowny owoc

Jabłko - cudowny owoc

Autorem artykułu jest Katarzyna Krok

Waży około 150 gramów, rośnie zarówno w wiecznie zielonych lasach deszczowych, jak i u podnóży Himalajów oraz zawiera 100 razy więcej korzystnych dla zdrowia substancji niż tabletka witaminowa - jabłko to bezsprzecznie jedno z najbardziej fascynujących arcydzieł natury.
Początkowo jabłko nie było przeznaczone do jedzenia. 
Kiedy owoc ten dotarł z Azji do Europy, służył głównie nie jako pożywienie, lecz jako środek leczniczy. Jabłko ma w sobie ponad tysiąc substancji, które czynią je najzdrowszym owocem świata. Zawarty w jego skórce kwas ursolowy pozytywnie wpływa na działanie hormonu IGF-1 odpowiedzialnego za wzrost tkanki mięśniowej. Oznacza to, że jedząc jabłka wraz ze skórką, dbamy o swoje mięsnie.
Kwas ursolowy to tylko jadna z wielu ukrytych w jabłku substancji o cudownym działaniu. Owoc ten znany jest przede wszystkim jaka bomba witaminowa wzmacniająca system odpornościowy, odpowidzialny za walke z infekcjami. Barwnik kwarcetyna chroni mózg przed degradacją, co oznacza, że jabłko zapobiega chorobie Alzheimera i Parkinsona.  Zwykle szkodliwe substancje, takie jak nadtlenek wodoru, są rozkładane przez enzymy. Z wiekiem ta zdolność organizmu słabnie, a nadtlenek wodoru atakuje i niszczy komórki. I tu pomaga kwercetyna zawarta w jabłku, która redukuje tę niebezpieczną substancję. Ponadto naukowcy z Uniwersytetu Chińskiego w Hongkongu odkryli ostatnio, że jedzenie jabłek - przynajmniej u zwierząt - może wydłużyć życie nawet o osiem procent.

Miąższ - przeciwnowotworowa broń biologiczna
Jabłka nie tylko chronią przed rakiem, mogą także zahamować wzrost istniejących już guzów nowotworowych. Jak to działa? Pektyny zawarte w miąższu są zamieniane w jelicie grubym człowieka w kwas masłowy. Substancja ta hamuje wydzielanie enzymu HDAC (deacetylaza histonowa) niezbędnego komórkom rakowym do wzrostu. Jak wykazały badania, u zdrowych szczurów karmionych głównie jabłkami ryzyko zachorowań na raka sutka zmalało o 44 procent. W przypadku szczurów z nowotworami guzy zmalały nawet o 60 procent. Naukowcy radzą: jeśli chcemy osiągnąć podobny efekt, powinniśmy zjadać 3 jabłka dziennie.

Skórka
70 procent witamin zawartych w jabłku, szczególnie witaminy B i C, znajduje się w jego skórce. Pobudzają one wytwarzanie czerwonych krwinek, wzmacniają system odpornościowy, przyśpieszają również gojenie się ran i regenerują tkankę łączną.

Pestka - zdrowa czy trująca?
Pestki jabłek zawierają amigdalinę nadającą im charakterystyczny smak. Firmy farmaceutyczne nazywają ją witaminą B17 i przypisują jej działanie przeciwnowotworowe, choć na razie brakuje na to jednoznacznych dowodów. Wiadomo natomiast, że jest to substancja trująca. W organizmie zwierzęcia amigdalina rozkłada się, wytwarzając m.in. kwas cyjanowodorowy. Na szczęście pestki jabłek nie stanowią zagrożenia dla człowieka. Zwykle są wydalane w stanie niestrawionym, ponieważ łupina okrywająca pestkę pozostaje nienaruszona. Nawet jeśli pestka jest rozgryziona, zawarta w niej ilość amigdaliny jest zdecydowanie zbyt mała, by zaszkodzić człowiekowi.
---
http://bardziejzdrowo.blogspot.com/
Błonnik witalny
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak właściwie załatwiać swoje potrzeby?

Jak właściwie załatwiać swoje potrzeby?

Autorem artykułu jest ABC Pracownika

Amerykańscy naukowcy zakończyli badania na temat właściwej pozycji sedesowej. Okazuje się, że przyjmowana przez nas na co dzień pozycja jest nieergonomiczna, nienaturalna i może prowadzić do uszkodzenia narządów miednicy.
Szkopuł tkwi w różnicy pomiędzy pozycją siedzącą, a kuczną.
Przez tysiące lat ludzie załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne w pozycji kucznej, dopiero w połowie XIX wieku posadziliśmy nasze pupy na klozecie. To novum miało być symbolem postępu i kreatywności zachodniej cywilizacji oraz ukazać, że człowiek może „poprawić” naturę i wyjść ponad prymitywne praktyki plemienne.
Pozycja siedząca na muszli sprawiła, że defekacja stała się trudniejsza i niekompletna, zmusza do większego parcia. Ponad 150 lat temu ciężko było przewidzieć jak bardzo ta rewolucyjna zmiana wpłynie na zdrowie całej ziemskiej populacji. To dziś wielu lekarzy wini nowoczesną toaletę za dużą zachorowalność na poważne choroby, m.in. hemoroidy, zapalenia wyrostka robaczkowego, polipy jelitowe, zapalenia jelita grubego, choroba uchyłkowa, na nowotworach jelit kończąc. Jeśli dla porównania postawimy liczne plemienia afrykańskie, które nadal załatwiają swoje potrzeby w bardziej naturalny dla człowieka sposób powyższe choroby są właściwie im nieznane.
 Jak powinna wyglądać właściwa pozycja defekacyjna, obrazuje poniższy obrazek.

 1

Dlaczego pozycja ta jest najlepsza dla naszego zdrowia?
- sprawia, że wypróżnienie jest szybsze, łatwiejsze i kompletne. Dzięki czemu nie następuje zastój kału, który jest czynnikiem powstawania raka okrężnicy,
- chroni nerwy, które unerwiają pęcherz moczowy, prostatę u mężczyzn oraz macicę u kobiet, przed nadmiernym rozciąganiem i uszkodzeniem,
- rozluźnia mięśnie, która podczas pozycji siedzącej niekorzystnie zaciskają odbytnicę,
- w tej pozycji używamy siły ud do lepszego wypróżnienia, unikamy mocnego parcia na stolec co może być konsekwencją powstania w przyszłości uchyłków jelita, jak również spowodować obniżanie się narządów rodnych u kobiet,
- bardzo efektywne i skuteczne leczenie hemoroidów,
- w tej pozycji kobiety w ciąży unikają nadmiernego parcia na macicę.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Glutaminian sodu - smaczny ale czy bezpieczny?

Glutaminian sodu - smaczny ale czy bezpieczny?

Autorem artykułu jest Marzena Gwoździk

Artykuł zawiera informację o szkodliwości glutaminianu sodu na nasze zdrowie. Jako dodatek do żywności jest przyczyną bardzo wielu chorób.
               
Glutaminian sodu to organiczny związek chemiczny, sól sodowa kwasu glutaminowego, coraz częściej stosowany w produktach żywnościowych, kryjący się pod oznaczeniem kodowym E 621.
Od dawien dawna dalekowschodnia kuchnia używała wodorost listownicę japońską (Laminaria japonica) jako składnik potraw.
W 1908 r. japoński uczony prof. Kikunae Ikeda wyizolował z listownicy związek chemiczny nadający jej niepowtarzalny smak – kwas glutaminowy. Smak ten nazwano umami. Wkrótce zaczęto produkować oczyszczony glutaminian sodu jako przyprawę znaną na wschodzie pod nazwą Aji-no-moto (czyli „istota smaku”).
Glutaminian sodu jest jedną z najważniejszych substancji w chemii spożywczej. Wydobywa i wzmacnia smak zup instant, gotowych dań np. gorący kubek, jest dodatkiem prawie każdej przyprawy np. curry, przyprawa do kurczaka, możemy go znaleźć także w konserwach rybnych i prawie każdym produkcie, który po rozrobieniu posiada intensywny smak i zapach.
Sam kwas glutaminowy na skalę przemysłową Otrzymuje się m.in. poprzez hodowlę bakterii z rodzaju Corynebacterium Glutamicum, Brevibacterium, Microbacterium. Roczna produkcja glutaminianu sodu wynosi oko%o 400 tys. ton.
Naturalnie wolny glutaminian sodu występuje na ogół w ilościach nie większych niż 0,1 g/100 g w produktach spożywczych. Jednak w takich produktach jak pomidory czy sery może go być nawet od 0,25-0,6 g/100 g. W celu wzmocnienia smaku dodaje się go w ilościach 0,2-0,8 g/100 g produktu.
W Unii Europejskiej glutaminian sodu zalegalizowany jest pod nazwą kodową E 621. Amerykańska organizacja FDA (Food and Drug Administration – zajmująca się badaniem i dopuszczaniem żywności i leków) zapewnia, że jest on bezpieczny. Natomiast pojawia się coraz więcej bardzo niepokojących informacji odnośnie szkodliwości glutaminianu, nadal jednak nie ma niezbitych dowodów pozwalających na wycofanie bądź ograniczenie stosowania tej substancji. Powinno się przeprowadzić więcej badań, które są bardzo kosztowne – i jak zwykle nie ma chętnych na sponsorowanie – nie wyłoży ich na pewno przemysł spożywczo-chemiczny, który zarabia na nim astronomiczne kwoty pieniędzy.
Według badaczy z Uniwersytetu w Północnej Karolinie dieta bogata w glutaminian zwiększa ryzyko wystąpienia nadwagi i otyłości nawet o 3 razy. Badania przeprowadzono na Chińczykach, ponieważ w tej części świata jest największe spożycie glutaminianu (dotyczy to również amatorów kuchni chińskiej). Badanych podzielono na grupy i określono czy w danej grupie był spożywany glutaminian i jeżeli tak to, w jakiej ilości. W grupie gdzie było największe spożycie glutaminianu sodu, pomimo stosowania diety pozbawionej niezalecanych w prawidłowym odżywianiu produktów otyłość lub nadwaga występowały 3-krotnie częściej w porównaniu z tymi, którzy glutaminianu sodu nie stosowali lub stosowali w bardzo małej ilości. Wnioski te potwierdziły wcześniej wykonywane badania, ale z udziałem zwierząt.
Udowodniono (Zakład Fizjologii na AWF w Warszawie), że glutaminian sodu przyjmowany nawet w małych ilościach powoduje niekorzystny wpływ na przewodnictwo nerwowo-mięśniowe! Substancja ta uznawana jest za przyczynę tzw. „syndromu chińskiej restauracji” choroby związanej z nadmiernym spożyciem glutaminianu i nadwrażliwości na niego. Objawy to zawroty głowy, palpitacje serca, nadmierną potliwość, uczucie niepokoju. Jednak dokładna weryfikacja nie potwierdziła takiego działania glutaminianu.
Kolejni badacze zasugerowali, iż glutaminian wpływa niekorzystnie na układ limbiczny powodując sztuczny apetyt, nadmierne pocenie się, reakcje stresowe jak bóle żołądka, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca oraz migreny. Percepcja zmysłowa oraz zdolność uczenia się i koncentracji po konsumpcji glutaminianu jest wyraźnie ograniczona przez kilka godzin. U alergików glutaminian może wywołać atak epileptyczny a nawet paraliż układu oddechowego.
Doświadczenia przeprowadzone na szczurach, którym podawano glutaminian w diecie, pokazały uszkodzenia mózgu u wszystkich zwierząt, a u ciężarnych szczurów embriony nie były w stanie wytworzyć sprawnie funkcjonującego systemu nerwowego. Młode nie byłyby w stanie przeżyć na wolności. Przy poważnych uszkodzeniach mózgu jak udar glutaminian także jest obecny ( na razie tylko spekulacje, że wydzielając się niszczy komórki).
Glutaminian jest także szkodliwy dla oczu. Ten fakt potwierdzili naukowcy z Uniwersytetu Hirosaki w Japonii (Prof. Dr. Hiroshi Ohguro) według gazety New Scientist. W doświadczeniach na szczurach udowodniono, że żywność o wysokiej zawartości Glutaminianu trwale uszkadza siatkówkę i może doprowadzić do utraty wzroku. Prof. Hiroshi Ohguro potwierdził, że w ramach badań stosował duże dawki, niemniej glutaminian potrafi się odkładać i kumulować w organizmie, a jego szkodliwe działanie może być opóźnione latami. Może to być wyjaśnieniem fenomenu, dlaczego tak wiele pacjentów we wschodniej Azji choruje na specjalną formę jaskry (Glaukomia) bez typowego podwyższonego ciśnienia w oku.
Próbuje się też udowodnić, że glutaminian w nadmiernych ilościach w diecie może też sprzyjać powstawaniu: bólów migrenowych, alergii, osłabienia, czy astmy.
Reasumując wielu badaczy przedstawia wyniki swoich badań, lecz najczęściej są to badania na małą skalę ze względu na ogromne koszty. Natomiast placówki państwowe nie kwapią się do sprawdzania takich teorii i wyników bada`n ze względu na nacisk ze strony przemysłu spożywczo- chemicznego i brak środków finansowych. Zresztą, kto przy zdrowych zmysłach będzie „kopał dołki” pod wielkimi międzynarodowymi firmami obracającymi nieprzyzwoicie wielkimi kwotami pieniędzy?
Gdyby badania państwowe na wielką skalę pokazały szkodliwość glutaminianu sodu byłby to ogromny cios dla przemysłu spożywczego. Zauważmy, że większość gotowych produktów kupujemy, ponieważ są smaczne, pięknie i intensywnie pachną, a co by się z nimi stało gdyby usunięto z nich wzmacniacze smaku i zapachu?
Otóż większość tych produktów byłaby mdła i bez smaku i musiałaby się na dobre zaprzyjaźnić ze sklepową półką. No, więc powstaje pytanie i co dalej? Możemy wierzyć w przedstawione przez naukowców badania bądź uznać, że przemysł dba o nasze zdrowie i glutaminian jest na pewno bezpieczny. Ani jedna opcja ani druga nie jest idealna. Zignorowanie tych badań może się okazać w przyszłości bardzo niekorzystne dla zdrowia, od czego nie będzie odwrotu, z drugiej strony nie można popadać w skrajność i jeść tylko nieprzyprawione produkty. Więc optymalną opcją jest zacząć zwracać uwagę na to, co jemy czytając etykiety produktów spożywczych i np. zamiast wybrać przyprawę curry z glutaminianem można wybrać np. zioła prowansalskie, oregano lub inną przyprawę niezawierającą substancji wzmacniającej smak i zapach. Należy także wziąć pod uwagę fakt, iż glutaminian nie jest jedyną substancją chemiczną stosowaną w przemyśle spożywczym. Nawet, jeżeli informacje o jego szkodliwości są przesadzone to i tak całość chemii spożywczej może wyrządzić całkiem spore spustoszenie w naszym organizmie. Najczęściej zaczyna się od rozregulowania pracy np. alergia, arytmia, cukrzyca, do tego dołóżmy np. przewlekłe stosowanie leków syntetycznych i stan się pogarsza z roku na rok. Dlatego powinniśmy zacząć zwracać uwagę na to, co jemy i starać się, chociaż zmniejszyć spożycie wysokoprzetworzonych produktów takich jak zupy, sosy instant, dania ze słoików, konserwy itp. Natomiast starać się zwiększyć spożycie warzyw i owoców i samemu przygotowywać potrawy (używając przy tym przypraw niezawierających wzmacniaczy smaku i zapachu). Pamiętajmy jak powiedział Hipokrates „Jesteś tym, co jesz” tak, więc lepiej wbudowywać w swój organizm witaminy i minerały naturalne a nie chemiczne składniki wzmacniające smak i zapach jak glutaminian sodu czy inną chemię zastępującą aromaty naturalne, które po wielu latach mogą zagrozić naszemu zdrowiu a nawet życiu.
---
http://zdrowieiurodarodziny.blogspot.com
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

ACTIMEL i RED BULL - szkodliwy wpływ na nasze zdrowie

ACTIMEL i RED BULL - szkodliwy wpływ na nasze zdrowie

Autorem artykułu jest Marzena Gwoździk

Informacja o wpływie ACTIMEL i RED BULL na nasze zdrowie i kto może z niego korzystać. Dlaczego ta informacja ma tak duże znaczenie dla naszego zdrowia?  Chroń zdrowie swoich dzieci i swojej rodziny.

 ACTIMEL
Aspekty, które trzeba mieć na względzie.
ACTIMEL dostarcza organizmowi bakterię zwaną L.CASEI. Ta substancja jest wytwarzana w naturalny sposób przez 98% organizmów, lecz kiedy dostarcza się jej dodatkowo przez dłuższy czas, organizm przestaje ją produkować i stopniowo „zapomina”, co musi robić i jak robić, przede wszystkim u osób poniżej 14 roku życia.
W rzeczywistości (actimel) pojawił się jako lek dla tych niewielu ludzi, którzy nie wytwarzają tej bakterii, ale ilość tych osób okazała się tak niewielka, że lek ten okazał się nieopłacalny. By go zrobić opłacalnym sprzedano jego patent firmom żywnościowym.
Departament Zdrowia USA zobowiązał ACTIMEL (firmę produkującą) do zaznaczenia w swoich reklamach, że produktu tego nie należy spożywać przez dłuższe okresy i firma ta dopełniła tego obowiązku, ale w formie tak zakamuflowanej, że żaden z konsumentów nie zauważy tego ostrzeżenia.
Jeśli któraś matka decyduje się na uzupełnienie diety żywnościowej swojego dziecka ACTIMELEM, nie zauważy żadnego ostrzeżenia o niestosowności jego użycia i nie dowie się, że może powodować poważną krzywdę w przyszłości, spowodowaną manipulacjami reklamowymi, aby powiększyć zyski producentów.

RED BULL
TEN NAPÓJ JEST SPRZEDAWANY WE WSZYSTKICH SUPERMARKETACH NASZEGO KRAJU... NASZE DZIECI MOGĄ GO SPOŻYWAĆ NA SPRÓBOWANIE....MOŻE TO BYĆ ŚMIERTELNE...
RED BULL został stworzony, by stymulować mózg osób poddanych dużemu wysiłkowi fizycznemu i wielkim napięciom stresującym, ale nigdy by być konsumowanym jako napój obojętny czy chłodzący.
Napój ten zawiera m.in. kofeinę i taurynę oraz Glukuronolakton! . Ten ostatni - jest to produkt chemiczny wysoko niebezpieczny stworzony przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych, by stymulować morale wojska w Wietnamie, który działał jak narkotyk halucynogenny, zwalczający stres wojenny. Jednak jego efekty w organizmie okazały się tak niszczycielskie, że został wycofany wobec wysokich wskaźników migreny, guzów mózgowych i chorób wątroby, które występowały u żołnierzy, którzy go spożywali....
Jakie są konsekwencje jego spożycia:
1).- Jest niebezpiecznie spożywać go, jeśli po jego spożyciu nie wykonujesz ćwiczeń fizycznych, ponieważ funkcja energetyzująca napoju przyspiesza rytm bicia serca i może spowodować nagły zawał.
2).- Jesteś w niebezpieczeństwie dostania wylewu do mózgu, spowodowanego tym, że RED BULL zawiera składniki, które rozcieńczają krew, by serce mogło łatwiej przetaczać krew by móc w ten sposób wysiłek fizyczny uczynić mniej wyczerpującym.
3).- Zabronione jest mieszanie RED BULLA z alkoholem, ponieważ mieszanka ta zmienia napój w “Śmiertelną Bombę”, która atakuje bezpośrednio wątrobę, powodując, że miejsce zaatakowane się nie regeneruje.
4).- Jednym z podstawowych składników RED BULLA jest witamina B12, używana w medycynie do ratowania pacjentów w stanie nieprzytomności po spożyciu olbrzymich dawek alkoholu. Stąd nadciśnienie i stan ekscytacji, w którym się znajdujesz po spożyciu RED BULLA, jak gdybyś był pod wpływem alkoholu.
5).- Regularne spożywanie RED BULLA wyzwala pojawianie się całej serii chorób nerwowych i neurotycznych nieodwracalnych.                                                                                                 
WNIOSEK: Jest to napój, który powinien być zabroniony, ponieważ jest mieszany z alkoholem i tworzy bombę zegarową dla organizmu, przede wszystkim, wśród nastolatków i dorosłych, którzy nie posiadają tej informacji.
Red Bull jest zabroniony w sprzedaży w: Danii, Norwegii, Urugwaju oraz Islandii Szwedzka narodowa administracja żywności ostrzega że nie powinno się mieszać tego napoju z alkoholem oraz pić go po ciężkim wysiłku fizycznym
zobacz też: http://pl.wikipedia.org/wiki/Red_Bull                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     
---
http://zdrowieiurodarodziny.blogspot.com
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl