piątek, 26 sierpnia 2011

Kilka podstawowych informacji na temat Łojotokowego zapalenia skóry


Autorem artykułu jest Maciej Przychodzeń


Łojotokowe zapalenie skóry jest przewlekłą chorobą skóry owłosionej, skóry twarzy, szyji, klatki piersiowej (o podobnych objawach do łupieżu pstrego) i innych nietypowych miejsc – miejsc bogatych w gruczoły łojowe.

Obszary chorobowe występują w formie stanu zapalnego oraz złuszczającego się, tłustego naskórka od wewnątrz ogniska – w zależności od fazy choroby.
Choroba pojawia się przeważnie w okresie dojrzewania. Istnieją również przypadki pojawiania się choroby u niemowląt i u osób dorosłych na skutek nadmiernej produkcji łoju lub na skutek kontaktu z czynnikiem (kosmetykiem, lekiem itp.) wywołującym namnażanie się p ovale / malassezia furfur na skórze .

Te drożdżaki, obecne zawsze na ludzkiej skórze lecz w umiarkowanych ilościach w przeciwieństwie do stanu chorobowego, odpowiadają między innymi za łupież pstry, ciemieniuchę, zapalenie mieszków włosowych tułowia. Mówi się, iż występowanie ŁZS jest determinowane przeważnie czynnikami, na które nikt nie ma wpływu (genetycznie?). Istnieje szereg domniemanych przyczyn (poza oczywistą nadprodukcją łoju): stres i traumatyczne doznania z przeszłości, skłonność do popadania w depresję, nadprodukcja hormonu tarczycy, ropiejące migdałki, zanieczyszczone powietrze, nieodpowiednie ubranie (nie przepuszczające powietrza, zbyt obcisłe), wysoki poziom cholesterolu, wirus HIV, obniżona odporność, candida, helicobacter pylori.

ŁZS jest łatwo diagnozowane sensualnie. Obecność choroby potwierdza również wysoki opad w badaniu krwi OB. Doznania towarzyszące chorobie są nie do opisania. Ten, kto tego nie doświadczył, nie jest w stanie zrozumieć tego cierpienia. Można je porównać do bólu pooparzeniowego. Chorzy często popadają w depresję, załamują się psychicznie i ulegają alienacji społecznej.

ŁZS standardowo leczy się lekami o niskim stężeniu kortykosteroidów, antybiotykami, witaminami, preparatami z pitytonianem cynku. Mimo to, stosowanie sterydów na dłuższą metę może wiązać się z licznymi skutkami ubocznymi. Oprócz tego, stosowanie się do zasad higieny (niekiedy innych niż uczą w domu) może zaskakująco poprawić stan zdrowia skóry i pomóc utrzymać chorobę w ryzach. Na temat zasad higieny napiszę więcej w najbliższym czasie.

Osobiście, wyróżniam w ŁZS dwie fazy – stan zapalny skóry i złuszczanie naskórka. Nie jestem zwolennikiem leczenia stanu zapalnego na własną rękę. Mimo to, uważam, że można utrzymać cerę bez stanu zapalnego przez bardzo długi czas i mieć chorobę pod kontrolą. Sam kontroluję już swoją cerę od ponad 2 lat i nie pamiętam już uczucia świądu skóry.

Ciąg dalszy nastąpi ;)

Szukajcie a znajdziecie! Na stronie każdy prędzej czy później znajdzie sposób dla siebie.

Pozdrawiam!


Maciek Przychodzeń
---
Więcej na: wyszedlem-z-lzs.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Program komputerowy za darmo - Niezbędnik Odchudzania !

Poniżej zamieszczam świetny i do tego darmowy program "Niezbędnik odchudzania". Każdy kto chce trochę schudnąć będzie miał łatwiej z tym właśnie, polskim programem.

Niezbędnik odchudzania wersja 2.1 do pobrania.

środa, 24 sierpnia 2011

Antybiotyk


Autorem artykułu jest Agnieszka Pilecka



Tak często sięgamy po antybiotyki, jednocześnie podczas choroby nie zażywając ich zgodnie z zaleceniami lekarskimi. Stosujemy ich naprawdę za dużo,, co grozi przecież leczeniem dodatkowo wywoływanych chorób.

Jesteśmy zachwyceni ich mocą i zaczynamy ich nadużywać, szczególnie biorąc je na własną rękę. Próbujemy chodzić do lekarza i wymagać na nim wypisanie recepty na antybiotyk, aby pomóc sobie, gdy nas chociażby przysłowiowo w kościach łamie.
Równocześnie lekarze także nie pozostają bez winy tak łatwo ordynując te specyfiki, a zwłaszcza w przypadku dzieci. Sytuację naszego lecznictwa dodatkowo pogarsza fakt, iż antybiotyki przed laty stosowano masowo m.in. w rolnictwie i przemyśle spożywczym.

A bakterie są sprytne, dobrze że chociaż słabsze ich organizmy od razu giną. W efekcie częstych kuracji powstają jednak coraz to bardziej odporne szczepy, które również się mutują, zyskując odporność, wytwarzając enzymy potrzebne do rozkładania a i unieczynniania kolejnych podawanych leków.
Wymieniając materiał genetyczny z innymi bakteriami uodporniają organizm. A ponadto, gdy wszelkie mechanizmy unicestwiania bakterii, naukowcy nieprędko wymyślą cokolwiek nowego. Nadal antybiotyk pozostaje panaceum na wszelkie dolegliwości.

Nasi lekarze zlecając antybiotykoterapię, najczęściej posługują się rachunkiem prawdopodobieństwa, co częściej stosowane, tym bardziej skuteczne. Nie wszystkie jednak specyfiki sprawdzają się w myśl tego stwierdzenia. Dlatego też dobrze jest udać się do laboratorium na badania, aby odnaleźć odpowiedzialny za chorobę drobnoustrój i zbadać wrażliwość organizmu na antybiotyk.
Nie przesądza to jednak o skuteczności kuracji. Dlatego też przestrzega się, aby antybiotyków nie zażywać na własną rękę, tudzież z błahych powodów. Gdy tylko poczujemy się lepiej nie przerywajmy zaaplikowanej przez lekarzy kuracji.

Przeczytajmy ulotkę, aby wiedzieć jak zażywać leki, nie zmieniając ich konsystencji, nie łącząc ich raczej z innymi lekarstwami. Zalecane jest czytanie ulotek, zasięgnięcie informacji u lekarza, a w przypadku braku poprawy stanu zdrowia lub też przy braku poprawy stanu zdrowia, czy też nawet nowych objawach chorobowych, należy skonsultować się z lekarzem, w celu zmodyfikowania kuracji.
Chciałoby się powiedzieć, że nic nowego nie napisano, każdy głupi to wie, a jednak, kto ostatnio po przebytym chociażby zimowym przeziębieniu pojawił się n kontrolnej lekarskiej wizycie? No tak właśnie …
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czynnik reumatoidalny (RF), antyCCP,przeciwciała przeciwjądrowe (ANA)



Autorem artykułu jest Kamil Nowak


Laboratoryjne badania wykorzystywane są między innymi w diagnostyce chorób reumatologicznych. (reumatoidalne zapalenie stawów, zespół Sjogrena, młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów, toczeń rumieniowaty układowy, twardzina i wiele innych)
Interpretacja badań reumatologicznych

Dużym problemem w przypadku tych chorób jest to że ich objawy często nakładają się na siebie i czasami trudno jest postawić właściwą diagnozę. Z pomocą przychodzą badania laboratoryjne, pamiętać należy jednak że żadne z opisanych poniżej badań nie daje pewnego rozpoznania a raczej przemawia za którąś z tych chorób. Lekarz reumatolog zestawiając dolegliwości, badania laboratoryjne, badania obrazowe i wywiad rodzinny może dopiero ustalić właściwą diagnozę i wprowadzić odpowiednie leczenie.

Czynnik reumatoidalny (RF, odczyn lateksowy, odczyn Waalera-Rosego)
normy:
w odczynie Waalera-Rosego: < 1/80
w odczynie lateksowym: < 1/40
w ELISA: wartość podana na wyniku

Do wykonania badania wystarczy próbka krwi z żyły obwodowej (np. żyły łokciowej). Nie trzeba się do niego wcześniej jakoś specjalnie przygotowywać.
Badanie wykorzystuje się w diagnostyce reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), zwłaszcza wtedy gdy pacjent prezentuje objawy zapalenia stawów, mogące wskazywać na tą chorobę (poranna sztywność stawów, ich obrzęk i bolesność, typowe zmiany stawowe w RTG, charakterystyczne deformacje stawów, guzki reumatyczne w ich okolicy). Poziom czynnika reumatoidalnego (RF) wzrasta w okresach zaostrzenia choroby, natomiast w okresach remisji (ustąpienia objawów choroby) może nie przekraczać normy. RF może być ujemne także we wczesnej fazie choroby i pojawiać się w trakcie jej rozwoju, dlatego często w takich sytuacjach zleca się ponowne wykonanie badania wraz z narastającymi objawami choroby. Dodatni czynnik reumatoidalny towarzyszy około 80-85% przypadków RZS, wynik ujemny przy objawach wskazujących na reumatoidalne zapalenie stawów wcale nie wyklucza choroby a wręcz przeciwnie może wskazywać na gorsze rokowanie i cięższy przebieg choroby.

Poza RZS dodatni RF występuje często także w zespole Sjogrena (około 75-95% chorych), rzadziej w toczniu rumieniowatym układowym (około 15-35% chorych), twardzinie układowej (20-30%), zapaleniu wielomięśniowym i skórno-mięśniowym (5-10%), mieszanych chorobach tkanki łącznej (50-60%). Spotyka się również dodatnie miana czynnika reumatoidalnego w stanach niereumatologicznych takich jak kiła, trąd, wirusowe zapalenie wątroby, gruźlica, sarkoidoza, niektóre nowotwory, zapalenie wsierdzia, stany po przeszczepach, jednak nie ma on w tych przypadkach większego znaczenia diagnostycznego. Niekiedy zdarza się że ludzie zupełnie zdrowi mają dodatni poziom RF, szansa na to zwiększa się wraz z wiekiem.

Przeciwciała anty-CCP (aCCP, przeciwciała przeciwko cyklicznemu cytrulinowemu peptydowi)
norma: najlepiej korzystać z norm podanych na wyniku

Do wykonania badania wystarczy próbka krwi z żyły obwodowej (np. żyły łokciowej). Do badania nie trzeba się wcześniej jakoś specjalnie przygotowywać.
Badanie ma na celu wykrycie zachodzącego w reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS) procesu autoimmunologicznego, toczącego się w błonie maziowej stawów chorego. Dodatni wynik badania wskazuje na RZS, wykrywa chorobę nawet we wczesnej fazie i przy fałszywie ujemnym wyniki badania RF. Wyższy poziom przeciwciał anty-CCP zwykle koreluje z cięższym przebiegiem choroby. Dodatnie miano aCCP występuje w około 40-90% przypadkach RZS, tak więc do końca nie potwierdza ani nie wyklucza choroby, lecz jest silnym argumentem przemawiającym za lub przeciw jej obecności. Dodatni wynik może zapowiadać chorobę nawet na kilka lat przed pojawieniem się pierwszych objawów.
Stosunkowo często wyniki dodatnie spotyka się także w MIZS, natomiast w innych chorobach reumatologicznych dodatnie miano przeciwciał anty-CCP jest stosunkowo rzadkie, tak więc badanie jest przydatne w różnicowaniu RZS z innymi chorobami przebiegającymi z zapaleniem stawów jak zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa, toczniem rumieniowatym układowym, zespołem Sjogrena czy innymi podobnymi schorzeniami.

Przeciwciała przeciwjądrowe (ANA)
Norma: miano nie wyższe niż 1:80 (miana wyższe 1:160, 1:340, 1:680, itp.)

Przeciwciała przeciwjądrowe (ANA) służą głównie do diagnostyki tocznia rumieniowatego układowego (SLE). Dodatnie miano przeciwciał przeciwjądrowych występuje u prawie wszystkich cierpiących na to schorzenie. W połączeniu z typowymi dla tocznia objawami (zmiany skórne, bóle stawowo-mięśniowe, nieprawidłowości w morfologii krwi, problemy z nerkami, zapalenie opłucnej) badanie ANA jest chyba najlepszą metodą potwierdzającą chorobę.
Przeciwciała przeciwjądrowe obecne są także w innych schorzeniach takich jak sklerodermia, zespół Sjogrena, reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), łuszczyca, pęcherzyca, liszaj płaski, wiele innych chorób autoimmunologicznych (cukrzyca typu I, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna, samoistna plamica małopłytkowa i wiele innych). Dodatkowo dodatnie miano przeciwciał przeciwjądrowych stwierdza się także u osób przyjmujących niektóre leki (prokainamid, hydralazyna, izoniazyd, chloropromazyna, sulfonamidy, acebutolol) oraz w niektórych infekcjach (mononukleoza, HCV, malaria, trąd). Dodatni wynik badania może także towarzyszyć niektórym nowotworom (chłoniaki, białaczki, czerniak, guzy lite), bliskim krewnym osób chorych na tocznia oraz niekiedy osobom zupełnie zdrowym i niespokrewnionym z chorymi.
Wynik słabo pozytywny towarzyszy często ludziom zdrowym, częstość takich przypadków wzrasta wraz z wiekiem badanego. Wynik negatywny silnie przemawia przeciwko toczniowi, chociaż całkowicie nie wyklucza choroby, ponieważ zdarzają się nieliczne przypadki SLE pomimo ujemnego miana przeciwciał ANA. Wyższe miano może aczkolwiek nie musi oznaczać nasilenia choroby.
Badając poziom przeciwciał przeciwjądrowych często ustala się tak zwany typ świecenia, pozwala on orientacyjnie określić rodzaj wykrytych przeciwciał ANA i wstępnie zdiagnozować chorobę.
Typy świecenia:
- brzeżne: sugerują tocznia rumieniowatego układowego (SLE)
- homogenne: najczęściej spotykane w toczniu rumieniowatym układowym (SLE), reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS), toczniu wywołanym lekami
- ziarniste, plamiste: przemawiają za toczniem rumieniowatym układowym (SLE), zespołem Sjogrena, reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS), twardziną, mieszaną chorobą tkanki łącznej (MCTD)
- jąderkowe: najczęściej w twardzinie i zespole Raynauda
- centromerowe: typowe dla twardziny (zespół CREST)

Często w pierwszej kolejności u osób z podejrzeniem choroby układowej wykonuje się tak zwane przesiewowe badanie na obecność przeciwciał przeciwjądrowych. Jeżeli badanie to wychodzi pozytywnie, dopiero wtedy wykonuje się dokładniejsze badanie oceniające miano przeciwciał, typ świecenia a nawet rodzaj stwierdzonych przeciwciał ANA (antyDNA, anty-Sm, anty-RNP, anty-Ro, anty-La, Scl-70, Jo-1)
---
Artykuł autorstwa portalu medycznego TwojDoktor

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 20 sierpnia 2011

Dodawanie przypraw zmniejsza negatywne skutki jedzenia wysokotłuszczowych posiłków


Autorem artykułu jest Anna Kacperska


Przyprawianie wysokotłuszczowych posiłków wybranymi rodzajami ziół zmniejsza ich negatywne efekty spożycia! Zatem, czym przyprawiać aby posiłek był mniej „tłusty”?
23690-przyprawy_korzenne
Spożywając często niektóre rodzaje produktów spożywczych oraz dodatków, nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak duży wpływ mają te produkty na nasz organizm! Najnowsze badania naukowców z Penn State dowodzą, że przyprawianie wysokotłuszczowych posiłków wybranymi rodzajami ziół zmniejsza ich negatywne efekty spożycia! Zatem, czym przyprawiać aby posiłek był mniej „tłusty”?

Wysokotłuszczowe posiłki nie służą ani zdrowiu, ani prawidłowej pracy układu pokarmowego, w tym funkcji trawiennych. Duża zawartość tłuszczu w zjedzonym posiłku powoduje zwiększenie poziomu triglicerydów we krwi (triglicerydy to cząsteczki tłuszczu zbudowane z długich łańcuchów kwasów tłuszczowych i glicerolu).  Twoje ciało potrzebuje triglicerydów, wykorzystując je jako energię, jednak w zbyt dużej ilości … odkłada je w postaci tłuszczu zapasowego.

Jeśli nasza dieta obfituje w wysokotłuszczowe posiłki, to poziom triglicerydów we krwi, z pewnością jest wysoki! Czy ma to jakikolwiek wpływ na nasze funkcjonowanie?

Wpływ wysokotłuszczowej diety
Najgorszymi efektami zbyt dużego poziomu triglicerydów we krwi są nadwaga, otyłość, choroby układu krążenia, w tym miażdżyca.
U wielu osób przyczyną podwyższonego poziomu triglicerydów jest nadwaga, brak aktywności fizycznej, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu lub zbyt wysoka ilość węglowodanów w diecie - 60%  kalorii bądź więcej. Można zauważyć, że wysoki poziom triglicerydów  jest związany ze stylem życia (przebyte choroby lub genetyczne predyspozycje również mogą być ich przyczyną).

Najważniejsze zalecenia, pozwalające zmniejszyć ilość cząsteczek tłuszczu we krwi:
1. Właściwa dieta,
2. Aktywność fizyczna,
3. Ograniczenie tłuszczu oraz cukru w diecie,
4. Kontrola masy ciała,
5. Rzucenie palenia,
6. Ograniczenie spożywania alkoholu (do jednego drinka dziennie w przypadku kobiet i do dwóch drinków dziennie w przypadku mężczyzn).

Co jeszcze możemy zrobić ze zbędnym tłuszczem, czyli najnowsze wyniki badań …
Badanie zostało przeprowadzone wśród mężczyzn z nadwagą, lecz bez żadnych zdrowotnych dolegliwości, w wieku 30 – 65 lat. W badaniu wykorzystano 3 rodzaje posiłków: kurczaka curry, włoski chleb z ziołami i cynamonowe herbatniki, do których dodano 2 łyżki przypraw. Natomiast posiłki kontrolne składały się z tym samych dań, ale bez dodatku przypraw. Uczestnicy badania byli poproszeni o zjedzenie podanych dań.
 Następnie od uczestników, pobierano krew co 30 minut od spożycia posiłków przez okres 3 godzin aby sprawdzić czy przyprawy mają jakikolwiek wpływ na nasz organizm.

Jakie były wyniki?
Okazało się, że w posiłkach przyprawionych ziołami o największym działaniu przeciwutleniającym (najwyższe stężenie przeciwutleniaczy) zauważono bardzo pozytywne efekty w organizmie. W przyprawionych posiłkach użyto: rozmarynu, oregano, cynamonu, kurkumy, czarnego pieprzu, goździków, czosnku oraz papryki.
Kiedy posiłek zawierał mieszankę przypraw, aktywność przeciwutleniaczy we krwi była wyższa o 13%, wydzielanie insuliny zmniejszyło się aż o 20%, a poziom triglicerydów we krwi o 30%!
Przyprawy zmniejszają stres oksydacyjny, który zdaniem wielu badaczy jest przyczyną chorób serca, zaplenia stawów i cukrzycy. Przyprawy, będące źródłem przeciwutleniaczy, odgrywają ważną rolę w zmniejszaniu stresu oksydacyjnego, a tym samym obniżają ryzyko chorób przewlekłych. Dawka przeciwutleniaczy musi być jednak taka sama jak ilość występująca w kieliszku czerwonego wina czy też ok. 40 g gorzkiej czekolady. Poza tym, w badaniu zauważono, że dodanie dwóch łyżek przypraw do posiłków nie powodowało dolegliwości żołądkowych.

Wskazówka
Jeśli nie odczuwasz żadnych dolegliwości po zjedzeniu ostrych, przyprawionych dań, to naprawdę warto wzbogacać smak dań rozmaitymi ziołami. Przyniesie to nie tylko walory smakowe, ale również zdrowotne.
---

Anna Kacperska – dietetyk
Poradnia dietetyczna Metamorfoza

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 16 sierpnia 2011

Pogromcy cholesterolu



Autorem artykułu jest Li Li


Nie ma osoby, która nie słyszałaby o cholesterolu. Sama jego nazwa brzmi dość groźnie i ludzie nie tylko boją się go, ale i wystrzegają jak mogą. Nie do końca jest to prawdą, gdyż potrzebuje go każdy organizm żywy, ale w odpowiedniej proporcji i ilości.

Bez niego nie mogłyby regenerować się komórki czy produkowane hormony płciowe, zaburzeniom uległo by wytwarzanie witaminy D oraz kwasów żółciowych, które umożliwiają prawidłowe trawienie tłuszczów. Warunkuje on również sprawne działanie układu odpornościowego, gdyż przy zbyt niskim poziomie cholesterolu wzrasta podatność na infekcje i choroby nowotworowe.
Nie tylko specjalistyczne badania, ale podstawowe, te z grupy rutynowych mogą wykazać jaki poziom cholesterolu nam towarzyszy. Faktycznie może to być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. Jeśli nasze menu obfituje w tłuszcze zwierzęce to w organizmie automatycznie wzrasta jego poziom. Prowadzi to do wielu chorób serca i układu krążenia, a zwłaszcza do miażdżycy, a w konsekwencji do zawału i śmierci. Jednak podwyższony poziom cholesterolu wcale nie jest wyrokiem na nasze życie. W zasięgu ręki, tuż na kuchennej półce, mamy produkty, których jedzenie może być idealnym kołem ratunkowym.

Na czele listy pogromców cholesterolu stoją pięknie uśmiechające się do nas jabłka. Codzienne spożycie już jednego jabłka zmniejsza nie tylko poziom złego cholesterolu, ale również spada ryzyko zawału nawet o połowę. Dzięki substancjom zawartym w jabłkach nie grożą nam również żadne zakrzepy krwi. Wszelkie warzywa bogate w błonnik są również naszym sojusznikiem gdyż obniżają stężenie cholesterolu we krwi. W szczególności powinniśmy spożywać fasolkę szparagową, brokuły, kapusta, seler czy pietruszka. Kolejnym produktem, który warto wprowadzić do codziennej diety jest siemię lniane. Usprawnia on prawidłowe funkcjonowanie układu krążenia, co pomaga dotlenić wszystkie komórki organizmu. Znanym zabójcami cholesterolu są płatki oraz otręby owsiane, czosnek oraz zdrowe tłuszcze zawarte w oliwie czy rybach.

Wysoki poziom cholesterolu we krwi jest poważnym problemem. Jednakże stosując zbilansowaną dietę, uprawiając sport i unikając używek można skutecznie ograniczyć poziom cholesterolu we krwi, a tym samym ustrzec się w przyszłości powikłań związanych z miażdżycą.
---
Zobacz:
- komórki macierzyste
- stomatologia Wrocław
- masaż Kraków

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


niedziela, 14 sierpnia 2011

Astma



Autorem artykułu jest smieszek5


Astma - wg definicji to przewlekła choroba, w której istotnym czynnikiem jest zapalenie toczące się w drogach oddechowych oraz nadreatywność oskrzeli.

  Astma oskrzelowa inaczej zwana dychawicą oskrzelową, choroba  w obecnych czasach bardzo często występująca. W obecnym świecie jest wiele czynników bedących ewentualnymi przyczynami rozwoju choroby. Dla niektórych chorych juz zimne powietrze rozkręca napad astmy, a u innych kurz domowy czy inne czynniki bardzo często spotykane w naszym środowisku.

  Astma oskrzelowa. Polega  ona na nagłym , odwracalnym skurczu mięśni, otaczających oskrzela. Zwężone drogi oddechowe uniemożliwiają normalny wydech powietrza z płuc. Kiedy następuje kolejny wdech w płucach jest jeszcze powietrze. Zaczerpnięcie dodatkowej  porcji powietrza jest przyczyną bólu i ściskania w klatce piersiowej z powodu nadmiernego rozdęcia płuc.

Osoba dotknięta astmą czuje duszność gdyż z wypełnionych zalegających powietrzem  płuc przenika do krążącej krwi niedostateczna ilość tlenu. Jednocześnie powietrze, wydychane z wysiłkiem  przez zwężone oskrzela, wywołuje charakterystyczny  dźwięk- świszczący oddech.

Inne objawy astmy to:
- suchy kaszel (najczęściej występuje w nocy)
- u niektórych osób podczas kaszlu może dochodzić do wymiotów.
-duszność- utrudniony przepływ powietrza przez drogi oddechowe, który może być spowodowany: 
       -kontaktem z alergenem,
       - dodatkową infekcją wirusową;
       - czynnikami psychogennymi.

Astma może być rozpoznana u pacjenta w każdym wieku, najczęściej jednak jest ona chorobą trwającą całe życie, rozpoczynającą się w dzieciństwie. W takim przypadku mogą występować nawet wieloletnie okresy, kiedy pacjent sam uznaje się za zdrowego i tylko pomiary jego wydolności oddechowej (spirografia) wykazują , ze nie jest całkiem zdrowy.
Najczęstszymi alergenami astmy u dzieci i w młodym wieku sa alergeny kurzu domowego i produktów naskórka zwierzęcego ( psa, kota). W astmie sezonowej ważne są alergeny pyłku roślin wiatropylnych ( trawy, drzewa, bylica) pojawiające się w okresie kwitnienia tych roślin.

Leczenie
Pacjenci chorzy na astmę powinni długotrwale stosować leki hamujące rozwój zapalenia w drogach oddechowych oraz leki rozkurczowe, które ułatwiają przepływ powietrza i wykrztuszanie nadmiernej ilości plwociny. Powinni  również unikać wszystkich  szkodliwych czynników: palenia papierosów, kontaktu z alergenem, przebywania w zapylonym środowisku, pracy w zmiennych warunkach środowiska.
---
Dorota Z.-Stempin

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Plusy i minusy diety kopenhaskiej


Autorem artykułu jest Paweł End


Dieta kopenhaska - jeden z najbardziej kontrowersyjnych sposobów odchudzania. Poznaj opinie zarówno zwolenników, jak i przeciwników diety kopenhaskiej.
kopenhaska, kawaNie ma takiej diety, która nie wzbudzałaby żadnych kontrowersji akceptowana zarówno przez osoby odchudzające się, jak i przez lekarzy troszczących się o stan naszego organizmu. Nie da się jednak zaprzeczyć temu, że istnieją również diety zdecydowanie bardziej kontrowersyjne niż inne i właśnie w tej grupie znajduje się dieta kopenhaska. Mówi się o niej już od wielu lat, od lat też nie brakuje osób zainteresowanych odchudzaniem się właśnie w oparciu o zalecane przez zwolenników tej diety zasady. Zwolennicy diety polecają ją z całego serca mówiąc o niej jako o jedynym skutecznym sposobie na zrzucenie zbędnych kilogramów. Przeciwnicy zwracają uwagę na straty, które ponosi na skutek takiego odchudzania nasz organizm. Kto ma racje? Okazuje się, że zarówno jedni, jak i drudzy.

Jeżeli liczymy na widoczny efekt odchudzania możliwy do osiągnięcia w bardzo krótkim czasie – dieta kopenhaska została stworzona właśnie z myślą o nas. Posiłki, które przyjmujemy w trakcie jej trwania są tak małe, że organizm nie ma innego wyjścia – musi zacząć spalać tkankę tłuszczową. Dieta kopenhaska jest kusząca i dlatego, że można dzięki niej liczyć na naprawdę znacząca utratę wagi. Osoby odchudzające się wspominają, że jest to minimalnie sześć kilo, a przecież nawet taka różnica oznacza możliwość założenia ubrań w rozmiarze o jeden mniejszym niż do tej pory.

Niestety, racji nie można odmówić również jej przeciwnikom uważającym, że dieta kopenhaska to jedna z większych krzywd, jakie możemy wyrządzić naszemu organizmowi. W pierwszej kolejności zwracają oni uwagę na to, że ograniczenie dostępu do wielu cennych witamin i składników mineralnych może doprowadzić do zaburzenia naszego metabolizmu. Organizm nie potrzebuje wcale wiele czasu, aby „wybić się z rytmu” i funkcjonować w sposób daleki od ideału, okazuje się przy tym, że doprowadzenie go do normalności jest znacznie trudniejsze niż mogłoby się to nam wydawać. Obniżenie wartości kalorycznej pokarmów spożywanych w czasie trwania diety może skutkować również utratą energii niezbędnej nam do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Spadek koncentracji i pogorszenie się samopoczucia mogą mieć zgubny wpływ na nasze życie zawodowe i osobiste.

Dieta kopenhaska nie jest rozwiązaniem pozbawionym wad. Nie oznacza to jednak, że mamy z niej rezygnować. Jeżeli jednak chcemy chudnąć w oparciu o charakterystyczne dla niej założenia, róbmy to świadomie.
---
Więcej informacji na temat diety, m.in. bardzo dokładny jadłospis diety kopenhaskiej, znajdziesz na stronie: http://kopenhaska.eu

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 11 sierpnia 2011

Znany, nieznany owoc


Autorem artykułu jest Mira Ulowska


Jabłko, owoc znany od dawien dawna. Niby znany, zwyczajny, a okazuje się, że wiemy o nim znacznie mniej niż powinniśmy. A powinniśmy wiedzieć, bo możemy jego właściwości wykorzystać dla siebie, dla własnego zdrowia i urody.

Jabłka zawierają pewną ilość witaminy C, większość innych witamin i minerałów, dużą ilość błonnika roślinnego, kwercetynę, a także pektynę. Najwięcej wartości mają surowe jabłka, przy obróbce cieplnej - gotowanie - witaminy rozpuszczalne w wodzie ulegają wypłukaniu. Świeże jabłka są źródłem węglowodanów i lekkostrawnego błonnika.

Pomagają w przyswajaniu wapnia, co sprzyja wzmocnieniu zębów, włosów i paznokci. Gryząc twarde jabłka hartujemy dziąsła. Ale nie wolno jeść jabłek wieczorem, po umyciu zębów, ponieważ zawarty w nich cukier może powodować rozwój próchnicy.

Jedzone na surowo wzmacniają serce, układ nerwowy, mięśnie i poprawiają pracę wątroby. Mają działanie moczopędne, mogą więc zmniejszać obrzęki.
dsc04625Gotowane tarte jabłka leczą biegunkę u dzieci oraz niestrawność i choroby wrzodowe u osób dorosłych. Herbatka ze skórek ma właściwości dezynfekujące i likwiduje stany zapalne.
Ponieważ cukry zawarte w jabłkach wolno uwalniają się z błonnika, nie powodują w organizmie gwałtownego wzrostu cukru we krwi. Dlatego nie są zabronione w diecie cukrzycowej. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie dotyczy to spożywania soku jabłkowego.
Ze względu na zawartość kwercetyny i pektyny, spożywanie jabłek ma jeszcze wiele innych dodatnich aspektów zdrowotnych. Kwercetyna bowiem uszczelnia naczynia krwionośne, działa przeciwzakrzepowo i przeciwzapalnie, ma wpływ na leczenie alergii zwłaszcza w połączeniu z wapnem, wpływa korzystnie na stężenie lipidów w krwi, jest wymiataczem wolnych rodników, zwalcza zmęczenie, łagodzi skutki stresu. Pektyny zawarte w jabłkach wiążą niektóre metale ciężkie (kobalt i ołów), „wymiatają” z organizmu resztki pokarmów, regulują florę bakteryjną jelit i neutralizują substancje toksyczne. Zmniejszają wchłanianie cholesterolu, a dzięki temu skutecznie zapobiegają miażdżycy i chronią przed zawałem. Regulują też perystaltykę jelit, działając przeciw zaparciom.

Dobroczynne działanie wykazują też jabłka stosowane w kosmetyce, a co ważne można je stosować w domu do zabiegów wykonywanych samodzielnie.
Zmielone pestki jabłek, po zmieszaniu z oliwą z oliwek, są doskonałym środkiem do wykonania domowych peelingów. Soku i miąższu z jabłkowego, który zawiera sporo kwasów owocowych, można używać do pielęgnacji twarzy i ciała. Stosowane jako maseczki i do przemywania skóry mają działanie przeciwzmarszczkowe, rozświetlające skórę i złuszczające naskórek.

Maseczka z jabłka do cery tłustej z trądzikiem
Duże kwaśne jabłko umyć i zetrzeć na tarce, dodać dwie łyżki stołowe miodu pszczelego i dokładnie wymieszać, dodać drobnych płatków owsianych (łyżkę lub dwie jako zagęstnik ułatwiający utrzymanie maseczki na twarzy) i wymieszać,
Nałożyć maseczkę na twarz i pozostawić na 10 - 15 minut
Zmyć twarz chłodną wodą.

Ocet jabłkowy doskonale nadaje się do przyjaznego środowisku oczyszczania z kamienia domowego sprzętu AGD oraz baterii łazienkowych i ceramiki sanitarnej.
Jak widać warto bliżej zainteresować się tym zwyczajnym owocem choćby ze względu na stosunkowo niską cenę i wiele dobroczynnych zastosowań.
Nie wspominając już o tym że jest to absolutnie naturalny środek, który poprawia zdrowie i urodę.
---
Mira U.
WWW.Ulubiona

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Chińska recepta na zdrowe życie


Autorem artykułu jest DARIUSZ ARABSKI


Badania dotyczące zwyczajów żywieniowych społeczeństw długowiecznych prowadzono wśród Chińczyków żyjących w Górach Południowochińskich, bowiem wielu z nich żyje ponad 100 lat i co ciekawe, odznacza się aktywnością, witalnością oraz płodzi dzieci. Poznaj, w czym tkwi sekret ich długowieczności i wykorzystaj ten sekret

Chińczycy to najdłużej żyjący ludzie na świecie. Rzadziej niż Polacy chorują na nowotwory, co przypisuje się ich menu zdominowanemu przez owoce, warzywa i ryby. Kobiety i mężczyźni dożywają tu średnio 81 lat. Oprócz diety prowadzą oni aktywny tryb życia, unikają stresów, dlatego też nie mają problemów z otyłością. Przypadki wylewów, zawałów, osteoporozy są niezwykłą rzadkością.

100-letni-chinczykWedług kanonów starożytnej medycyny chińskiej organizm człowieka jest jednym, wielkim, energetycznym systemem, którego wszystkie komórki i organy są ze sobą ściśle powiązane energią płynącą po 12 meridianach energetycznych. Każdy z nas posiada kilka rodzajów energii, która ciągle się zmienia, przechodząc z jednego rodzaju w drugi, przy czym każda spełnia ściśle określone funkcje Energia tworzy wokół naszego ciała biologiczną obwódkę, „aurę”, która określa fizyczny i psychiczny stan naszego ciała. Pełny cykl zmiany energii w organizmie trwa 7 lat i w ciągu naszego życia zmienia się 22 razy, a to znaczy, że z punktu widzenia zgromadzonej w człowieku energii powinniśmy żyć około 150 lat.

Teoretycznie w ciągu siedmiu lat komórki naszego organizmu są w stanie całkowicie się zregenerować, należy tylko stworzyć do tego odpowiednie warunki. Naukowo stwierdzono, że 15% zdrowia człowiek dziedziczy od rodziców, 15% mogą przywrócić lekarze, natomiast 70% uzależnione jest od jego trybu życia.
>>> Chińska recepta pokarmowa dla zdrowia:
- głównym składnikiem jadłospisu Chińczyków jest wprawdzie wieprzowina, ale codziennie jedzą także ryby: łososia, makrelę - które zawierają kwasy tłuszczowe omega3 redukujące ryzyko tworzenia się zakrzepów krwi, a tym samym miażdżycy. Ryby morskie mają dużo witaminy D zapobiegającej osteoporozie oraz witaminy E neutralizującej wolne rodniki, a także potasu zapobiegającego nadciśnieniu. Spożywając ryby, obniżają poziom cholesterolu. Wpływają na rozwój i prawidłowe funkcjonowanie siatkówki oka oraz tkanki mózgowej.
- częstym elementem chińskiej diety jest sojowe tofu
Soja zmniejsza ryzyko wystąpienia osteoporozy i niektórych rodzajów nowotworu prostaty, piersi i okrężnicy. Zmniejszając poziom cholesterolu, zapobiega chorobom serca. Łagodzi objawy menopauzy. Zawiera antyutleniacze chroniące przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.
- lekiem na wszystkie choroby, dodawanym w Chinach do potraw jest żeń-szeń (*)
Z tego korzenia robi się syropy na wieczną młodość, długą sprawność seksualną, odporność, stres i wzmożony wysiłek. Ma działanie odtruwające. Wpływa na pracę gruczołów, poziom niektórych hormonów we krwi. Obniża poziom cholesterolu, pobudza czynności serca, zwiększa odporność organizmu na infekcje, wspomaga procesy regeneracyjne, a także poprawia ukrwienie mózgu, pamięć i zdolność koncentracji. Jest rozpropagowany na całym świecie.
(*) Panax Ginseng – prawdziwy żeń-szeń – czyli:
korzenie-zenszenia„pana-ceum na wszelkie dolegliwości” + „ginseng – człekokształtny korzeń”
– gdzie surowcem zielarskim jest korzeń zbierany jesienią na Półwyspie Koreańskim, w północnych Chinach, w Rosji oraz niektórych wyspach japońskich – w okresie owocowania rośliny, po co najmniej sześciu latach uprawy. Stanowi on doskonały i godny polecenia składnik dla naszej diety.
Więcej na temat dostępnych w kraju nad Wisłą żeńszeniowych suplementów diety i ich cennych własności znajdziesz pod tym adresem
- Chińczycy piją zieloną herbatę w dużych ilościach, a w szczególności po obiedzie
Tej miksturze przypisuje się wiele właściwości. Zapobiega ona rakowi płuc, piersi, żołądka, jelita grubego prostaty, a także skóry. Chroni przed rakotwórczym działaniem papierosów,



- co dzień wypijają nawet 5 filiżanek uprawianej od ponad 1 700 lat w prowincji Yunan czerwonej herbaty oraz 3 filiżanki Gynostemmy
Wspomaga ona pracę wątroby, obniża poziom cholesterolu, oczyszcza i wzmacnia organizm, pobudza procesy trawienia.
Jest nazywana mordercą tłuszczu, usuwa zbędne pokłady tkanki tłuszczowej i skutecznie walczy z nadwagą.
Prawidłowo parzona odpędza zły humor, a nawet łagodzi skutki spożycia alkoholu. By utrzymać jej właściwości , nie słodzą jej cukrem.
- piją 2 litry dziennie niegazowanej wody z dużą dawką minerałów
Zawarte w wodzie wapno wzmacnia kości, które wolniej tracą gęstość.
>>> Sposób Chińczyków na doskonałą kondycję:
- nigdy nie najadają się do syta
Jedzą kilka posiłków dziennie, ale w małych porcjach i koniecznie o niezmiennych godzinach. Pomaga to utrzymać im stały poziom cukru we krwi, zapobiega magazynowaniu zapasów w organizmie. Nie ma mowy o napadach wilczego apetytu, przejadaniu się oraz tyciu. Menu komponują w taki sposób, by było pożywne. Dzięki czemu zachowują młodzieńczą figurę.
- prowadzą aktywny tryb życia
Spacerują, jeżdżą na rowerze, dbają o równowagę psychiczną ćwiczą jogę, tai chi i karate.
>>> Chińska rada na dobre samopoczucie:
- dzięki silnemu poczuciu więzi rodzinnych i przynależności społecznej zapobiegają depresji i zachowują doskonałe zdrowie psychiczne
>>> Długowieczni Chińczycy w świetle badań:
W ciągu jednej minuty w organizmie rodzi się 6 miliardów komórek i 6 miliardów umiera. Jeżeli człowiek sam sobie nie skróci życia, to może żyć bardzo długo. Człowiek może żyć 150 lat! Bo tak naprawdę człowiek nie ma wieku. Patriarchowie biblijni żyli 950 lat. Nasze nerki według naukowo stwierdzonego modelu mogą wytrzymać 1200 lat.
A tymczasem po 35 latach nasze nerki pełne są kamieni a po 60 latach człowiek już jest do niczego i cały czas walczy ze swoimi chorobami. Badania prowadzone w USA dowiodły, że przestrzeganie właściwego trybu życia w starszym wieku nie gwarantuje dożycia późnej starości. Tak więc wszelkie praktyki zdrowotne po ukończeniu 65 lat są mocno spóźnione. Na długie życie trzeba bowiem zapracować w młodości i w wieku średnim. Zmiana trybu życia i odżywiania po dojściu do sześćdziesiątki w zasadzie niczego już nie naprawi, gdyż szkody wyrządzone wcześniej własnemu zdrowiu są zazwyczaj nieodwracalne
Natura dała człowiekowi bezcenne bogactwo: zdrowie i jedyne, czego zażądała od nas w zamian, to życie według jej praw. 102-letni-chinczykChińczycy żyją tak od wieków i dzięki temu dożywają w zdrowiu sędziwego wieku. Japoński lekarz Yabu Anko prowadząc badania w regionie Qu Jing w prowincji Yunnan, napotkał dwóch ludzi, z których jeden miał 160 lat, a drugi 120. Obaj byli szczupli, tańczyli i śpiewali. Nigdy nie jedli tego, co jest nieświeże, wszystkie posiłki przyrządzali tylko na jeden raz i zawsze po posiłku pili herbatę z Gynostemmy. Obaj byli ciągle w ruchu i wciąż się uśmiechali. Mieli bardzo pozytywne nastawienie do życia. W regionie Qu Jing żyje jeszcze kilkadziesiąt ponad 100-letnich osób, a inni cieszą się zdrowiem w wieku 80, 90 i 100 lat. Zastanowiło to naukowców i dlatego przeprowadzono szereg badań i wniosek był jednoznaczny. Sekret ich długowieczności tkwił właśnie w Gynostemmie, zielu, które nazywali oni zielem nieśmiertelności. Badania wykazały, że ludzie z Yunnan i przyległych prowincji używają Gynostemmy w leczeniu nieżytu oskrzeli oraz w terapii szerokiej gamy problemów zdrowotnych, a co najważniejsze, używają jej w celu przedłużania życia. Japońscy naukowcy odkryli, że bardzo wielu chińskich osiemdziesięciolatków piło Gynostemmę codziennie.
W naszej kulturze żywieniowej Gynostemma nie jest upowszechniona, więc zachęcam do czerpania z pozostałych rad
i sposobów życia przedstawionych powyżej – wypracowanych przez Chińczyków na przestrzeni tysięcy lat.
---
Na temat właściwości zdrowotnych herbaty możesz przeczytać na stronie: Sekrety herbaty, a także po zapisaniu się na subskrypcję darmowego raportu „Zasady zdrowego odżywiania”

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 5 sierpnia 2011

Jak dbać w lecie o swoje stopy?

Dbajmy o stopy


Autorem artykułu jest zdrowiedlakazdego


W letnie upalne dni często chcemy zrzucić buty i poczuć pod bosymi stopami ciepło nagrzanego piasku, chłodną wodę czy miękką trawę. Chodzenie boso to doskonały relaks nie tylko dla stóp, ten doskonały masaż zapobiega bólom pleców, ramion, mięśni nóg i płaskostopiu.

Są ludzie, dla których chodzenie boso to styl życia, nie tylko podczas wakacyjnych spacerów po plaży czy łące, ale również w trakcie codziennych zakupów, w pracy, urzędach i kawiarniach. W Stanach Zjednoczonych działa Stowarzyszenie Żyjących Boso. Jego członkowie uważają, że buty stanowią zbędny balast, a bose stopy wyglądają lepiej i są zdrowsze. Zważywszy, że nasi przodkowie świetnie sobie radzili bez pantofli, chodzenie boso dla nas – współczesnych może być również atrakcyjne. Zwłaszcza w warunkach wakacyjnego luzu i obcowania z naturą warto tego spróbować, być może nam też spodoba się ten naturalny masaż.

Noszenie butów z wąskimi noskami, zwłaszcza wykonanych ze sztucznych materiałów może być przyczyną bolesnych odcisków, otarć i halluksów. Pozbawione dopływu powietrza stopy nadmiernie się pocą, stają się podatne na rozwój infekcji bakteryjnych i grzybiczych, a wieczorem po upalnym dniu są opuchnięte i obolałe. Jakkolwiek bose spacery  dostarczają niezapomnianych wrażeń, uważajmy, by uniknąć przykrości. Bose stąpanie po łące może się wiązać z ryzykiem nadepnięcia na żądlącego owada, którego jad jest szczególnie niebezpieczny dla osób uczulonych, oraz na żmiję.

Nie polecamy również dreptania po ściernisku. Może się to skończyć otarciami i zranieniem stopy. Co prawda w Internecie spotykamy doniesienia o formie akupresury, która polega na chodzeniu boso nie tylko po rosie i śniegu ale nawet po rozżarzonych węglach, nie polecamy ekstremalnych praktyk zwłaszcza bez przygotowania. Brodząc w wodzie warto  wiedzieć, czy nie ryzykujemy nadepnięcia na szkło lub inny ostry przedmiot, a w ciepłych morzach w ramach spędzanego zagranicznego urlopu na jeżowca czy parzącą meduzę.

Istotnym problemem, na który narażona jest bosa stopa, to grzybica. Grzybica jest chorobą zakaźną, przenosi się z człowieka na człowieka, przy czym można zarazić się w sposób bezpośredni lub korzystając z przedmiotów należących do osoby chorej np. ręcznika, obuwia, klapków prysznicowych, myjki, nożyczek do paznokci.

Również niektóre miejsca zwłaszcza wilgotne i ciepłe sprzyjają rozwojowi grzybicy. Należą do nich ogólnodostępne kabiny prysznicowe w hotelach, zwłaszcza z drewnianymi podestami, a także sauna, basen i przebieralnie.

Odradzamy chodzenie boso osobom chorym na cukrzycę. Zwiększona podatność na infekcje oraz trudniejsze gojenie nawet drobnych skaleczeń może przysporzyć problemów.
Ci wszyscy, którzy zechcą odetchnąć od obuwia i poprawić kondycję swoich stóp spacerami boso, powinni liczyć się z możliwością otarć oraz przesuszeniem i stwardnieniem naskórka zwłaszcza w okolicy pięt. Dlatego po każdym spacerze warto dobrze umyć i osuszyć stopy, po czym wmasować w nie krem nawilżający. Kiedy stopy pozostają odkryte, trzeba pamiętać o zadbaniu o paznokcie. Raz w tygodniu dobrze jest zafundować stopom kąpiel z dodatkiem aromatycznych olejków i zmiękczających soli, co ułatwi usunięcie  zrogowaciałego naskórka. Ratunkiem na uciążliwe w upalne dni uczucie „ciężkości” nóg jest chłodna kąpiel i wypoczynek z nogami uniesionymi nieco powyżej tułowia (np. ułożonymi na poduszce). Pobudza to krążenie krwi i zapobiega obrzękom. Wiele mam spacerujących boso przeżywa dylemat – Czy można bezpiecznie pozwolić na to samo dziecku, które właśnie za jej przykładem zdejmuje buciki? Dzieci uwielbiają biegać boso, co więcej, takie bieganie ma działanie hartujące. Jeśli malec wbiega z rozgrzanego piasku do zimnej wody, naczynia krwionośne przystosowują się do nagłych zmian temperatury. Podobne efekty daje bieganie po rosie, ale po takich wyczynach dobrze jest osuszyć małe stopki i nałożyć na nie ciepłe skarpetki. Dzięki temu jesienią i zimą organizm malca będzie mniej wrażliwy na różnice temperatury między ciepłym wnętrzem mieszkania a podwórkiem, gdzie jest deszczowo lub mroźnie. Stąpanie boso jest również świetną gimnastyką, która pomaga w kształtowaniu się sklepienia pulchnej, rozwijającej się stopy małego dziecka.

Osoby które nie są przekonane do bosych wypraw, powinny szczególnie starannie dobierać letnie obuwie. Zadbajmy, by buty były wygodne, przewiewne i wykonane z naturalnych surowców. Warto zrezygnować z syntetycznych skarpet na rzecz bawełnianych lub wykonanych ze specjalnych materiałów przepuszczających powietrze. Osoby z dużą potliwością stóp powinny używać specjalnych – dostępnych w aptekach preparatów, które skutecznie likwidują tę przykrą dolegliwość. Wszystkich, zarówno bosych, jak i tych w wygodnych butach, zachęcamy do korzystania z uroków lata i namawiamy do wędrówek, „gdzie nogi poniosą”.
---
lek. med. Małgorzata Stokowska-Wojda  www.zdrowiedlakazdego.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Obgryzanie paznokci; onychofagia

Autorem artykułu jest Alicja Sieklucka

Obgryzanie paznokci 





Wenus z Milo też tak zaczynała - taki żart.
Wielokrotnie spotkałam się z tym problemem - obgryzania paznokci czy skórek wokół nich. Spotykam dzieci gryzące rękawy od swetra a nawet  wyrywające sobie włosy.

Brigitte Mutz i Diana Sturmer, które badały zależność między poziomem stresu a obgryzaniem paznokci, twierdzą, że onychofagia-  bo tak z greckiego: onycho – paznokieć, phagia – jeść nazywa się nawykowe obgryzanie paznokci, częściej występuje u dzieci oraz młodzieży (nawet 45 procent młodych ludzi). Z czasem dla większości z nich obgryzanie przestaje być problemem. Około 15 proc. dorosłych nie może zwalczyć tego nawyku.

Pół biedy, gdy paznokcie czy skórki skubią zębami sporadycznie,  w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego. W takich przypadkach mówimy o „łagodnej onychofagii” (mild onychophagia).
Gorzej, jeśli obgryzanie i kaleczenie dłoni jest jedynym sposobem radzenia sobie z nerwami, gdy tylko obgryzanie daje „obgryzaczowi” chwilę ukojenia. Wtedy mamy do czynienia z „niebezpieczną onychofagią” (severe onychophagia). Jest ona formą autoagresji i samookaleczania.

Wkładanie rąk do ust zwiększa ryzyko zarażenia się :
- owsikami,
- glistą ludzką
- tasiemcem
- schorzeniami bakteryjnymi żołądka lub  jelit
- zapaleniem wątroby ( żółtaczką)
U dzieci w wyniku obgryzania paznokci dochodzi często do zniekształcenia szczęk. Z badań wynika, że prawie każdy pacjent ortodonty to były lub aktualny „obgryzacz”.

Obgryzanie paznokci najczęściej łączone jest z niesprecyzowanym stanem złego samopoczucia-  jakimś niepokojem, nagłą koniecznością wyładowania wewnętrznego napięcia.
Jak pokonać ten nawyk ?
Czasem obgryzanie paznokci jest objawem głębszych problemów osobowościowych. Wtedy, odzwyczajenie się od tego nałogu nie zlikwiduje problemu, bo nie usunie jego przyczyny. Najprawdopodobniej organizm znajdzie inny, być może bardziej szkodliwy sposób na rozładowanie napięcia emocjonalnego.
Obgryzanie paznokci jak i inne kompulsywne nawyki redukują nadmierne napięcie emocjonalne.
Zachowania takie pojawiają się też w momentach nudy i braku aktywności-  wtedy, gdy system nerwowy wręcz potrzebuje dodatkowej stymulacji. Już to świadczy, że obgryzanie jest dla cierpiących na onychofagię przyjemnością samą w sobie.

Kalecząc swe dłonie „obgryzacze” nie czują bólu – ten przychodzi dopiero po około godzinie. Dzieje się tak dlatego, że w czasie obgryzania w krwi cierpiącego na onychofagię pojawia się endorfina- hormon szczęścia. To ona eliminuje ból,  poprawia  samopoczucie, przywraca psychiczną i biologiczną równowagę organizmu.
Powodem pojawienia się zaburzeń w sferze emocjonalnej i w konsekwencji skłonności do autoagresji może być poczucie odrzucenia.Równie często może być skutkiem nadopiekuńczości czy nadmiernych wymagań stawianych przez rodziców.

Ach te emocje – wszystko tkwi w głowie
W leczeniu autoagresji stosuje się :
- uświadomienie własnych zwyczajów
- naukę relaksacji
- naukę koncentracji na własnych odczuciach
- kontrolę bodźców
- zmiany lub unikanie poszczególnych stanów emocjonalnych
Terapia obejmuje całą rodzinę. Obecność bowiem tego zaburzenia świadczy o problemach wewnątrz niej. Nie ma jednak jednego skutecznego sposobu. Jest to problem przewlekły.
Możesz spróbować – doraźnie – specyfików z apteki.
---
Alicja Sieklucka http://szkolnedziecko.pl Porady dla rodziców

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Moc jagód

Autorem artykułu jest Anna Kacperska


Lato to najlepszy sezon na owoce jagodowe. Zaliczamy do nich oczywiście jagody, truskawki, borówkę amerykańską, maliny, żurawinę, ale również jeżyny i porzeczki. W czym tkwi moc jagód?
cz-jagodyTruskawki w połączeniu ze śmietaną lub bardziej dietetycznie z jogurtem to świetne połączenie, ale istnieje o wiele więcej sposobów na czerpanie korzyści zdrowotnych owoców jagodowych. Począwszy od delikatnych malin, a skończywszy na lekko kwaśnej żurawinie - istnieje ogromna ilość opcji przyrządzania dań głównych, przekąsek czy napojów, nie tylko deserów owocowych!

JAGODY A CUKIER

Poza truskawkami (IG = 40), większość owoców jagodowych ma tak niską zawartość węglowodanów, że bardzo trudno określić ich indeks glikemiczny. Indeks glikemiczny określa w jakim stopniu wzrasta poziom cukru we krwi, po spożyciu danego posiłku. Jagody wywierają bardzo mały wpływ we wzroście poziomu glukozy, zatem naprawdę można się nimi cieszyć i zajadać, bez żadnych "wyrzutów sumienia" i bez obaw o poziom glukozy we krwi. Także, a może przede wszystkim na diecie odchudzającej!

FIOLETOWE JAGODY

Jagody są również niskokaloryczne i stanowią świetne źródło witaminy C oraz błonnika pokarmowego. Jednak najcenniejszym składnikiem owoców jagodowych są fitoskładniki, dzięki którym zainteresowanie badaczy wartością odżywczą jagód rośnie wręcz z dnia na dzień.

Głęboki, fioletowy kolor jagód pochodzi od związków zwanych antocyjanami, które są znakomitymi przeciwutleniaczami. Ich znaczenie jest zaskakujące! Okazało się, że chronią nas przed chorobą Alzheimera oraz starzeniem się mózgu!

CZERWONA ŻURAWINA

Żurawina z kolei zawiera proantocyjanidyny. Trudne słowo, ale jak ważne znaczenie mają dla nas te związki! Udowodniono, że spożywanie żurawiny pozytywnie wpływa na funkcjonowanie układu moczowego. Związki zawarte w żurawinie zapobiegają bakteryjnym zakażeniom dróg moczowych.

MNIEJ ZNANE CZERWONE JAGÓDKI

Przez niektórych, jagody goji nazywane są najzdrowszymi owocami świata - zawierają bowiem 18 różnych aminokwasów i aż 21 pierwiastków śladowych oraz wyjątkowo silne przeciwutleniacze. Ciekawostką jest fakt, że w jagódkach tych jest 3 razy więcej żelaza niż w szpinaku!

Ojczyzną jagód goji są Chiny, Tybet i Mongolia. Jagody goji mają wielorakie znaczenie. Po pierwsze pomagają w odchudzaniu! Zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak kwas linolowy, który ułatwia spalanie tkanki tłuszczowej. Poza tym obniżają poziom cholesterolu, a beta-sisterol w nich zawarty ma działanie przeciwzapalne, więc rzadziej zapadamy na infekcje!

Prawdopodobnie jagody goji zawierają najwięcej zeaksantyny, związku odpowiedzialnego za prawidłowe widzenie. Poza tym są prawdziwą kopalnią przeciwutleniaczy - więc mają działanie anty-rakowe.

A teraz ciekawostka dla dbających o swój wygląd - jagody goji zawierają kombinację kwasów tłuszczowych i polisacharydów, które to stymulują produkcję kolagenu i pozwalają na zatrzymanie wilgoci w skórze - więc ich działanie przypomina działanie najlepszych kremów odżywczych i nawilżających!

JAK JEŚĆ?

Wszystkie owoce jagodowe mogą być spożywane na świeżo, bez żadnych dodatków w formie przekąsek między głównymi posiłkami. Jagody wspaniale komponują się również z płatkami śniadaniowymi i jogurtem naturalnym , jako dodatek do sałatek czy odświeżający smoothie. Możliwości jest naprawdę wiele, a każdy kęs jagodowych pyszności to krok do zdrowszego odżywiania i świetnego samopoczucia.
---

Anna Kacperska – dietetyk
Poradnia dietetyczna Metamorfoza

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Alergia !

Autorem artykułu jest Łukasz Kozlowski
Alergia



Alergia! Jak wygląda jej proces??? Jaka pora roku jest najbardziej niebezpieczna na alergików??? Czy z końcem zimy kończą się problemy z uczuleniem???  

Alergia! Jaka pora roku jest najbardziej niebezpieczna na alergików?...
Alergie mogą wywołać różne czynniki takie jak : pyłki (np. kwiatów, drzew, grzybów), kurz, jad owadów (np. pszczół, os, trzmieli), sierść zwierząt (np. kotów, psów), jedzenie (alergia pokarmowa). A w następstwie również alergiczny nieżyt nosa, jak i astma oskrzelowa które są chorobami alergicznymi na które choruje ok 20 do 30% populacji.

Wszystko zaczyna się na początku roku kiedy niektóre z roślin i drzew zaczynają wydzielać alergeny, jednak w tym okresie nie jest jeszcze tak źle. Większy problem zaczyna się dopiero wiosna kiedy cała przyroda zaczyna zbierać się do życia. Cała fauna i flora zaczyna rozkwitać i organizować swoje powtarzające się jak co roku tradycje związane z rozmnażaniem i rozwijaniem. Dziesiątki rodzajów drzew, grzybów jak i innej roślinności rozkwita, każdy w innym okresie roku wydziela innego rodzaju alergeny przypisane konkretnie do swojego gatunku i rodzaju.

Alergicy uczuleni na alergenty które wydziela kurz maja niestety problem przez cały rok, a jego pora oddziaływuje tylko na intensywność  uczulenia.
Uczulenie na jad owadów to jedna z najgroźniejszych alergii, jej konsekwencją może być ciężki stan zdrowia jak i nawet śmierć. Uczulać może nie tylko jad tych owadów, ale też ich odchody, fragmenty skrzydeł czy pancerzy.

Alergia pokarmowa to niewłaściwa reakcja układu odpornościowego dziecka na to, co zjadło. Problem dotyczy zwłaszcza najmłodszych. Choć nie można go uniknąć, warto próbować łagodzić objawy. Jej objawy pojawiają się od kilku minut do kilku dni po zjedzeniu uczulającego pokarmu. Skłonności do uczuleń mają podłoże genetyczne - np. wystąpienie alergii na białko mleka krowiego jest aż 3 razy większe u dziecka, którego rodzeństwo ma objawy tej choroby.
Tak jak pisałem wcześniej poszczególne pory roku są powiązane z poszczególnymi alergenami.Dlatego jeżeli ktoś jest przekonany że razem z końcem lata przychodzi spokój i upragniony koniec alergii jest w dużym błędzie!

Jesienią gdy rozpoczynamy czas „grzewczy” jesteśmy narażeni na duża liczbę rionowirusów. Zwłaszcza dzieci ,które uczęszczają do szkoły są narażone na astmę. Ponieważ wirusy te występują w Polsce we wrześniu i październiku w tym właśnie okresie występuje zaostrzenie astmy.
Proces powstawania alergii przedstawia się następująco: w pierwszej kolejności substancja wywołująca alergię przedostaje się do uczulonego na nią organizmu; następnie alergeny łączą się z limfocytami, przez co białe krwinki przekształcają się w komórki plazmatyczne wytwarzające przeciwciała; jeśli liczba alergenów w organizmie coraz bardziej się zwiększa, wówczas przeciwciała wyprodukowane przez komórki plazmatyczne przyklejają się do komórek tucznych; w konsekwencji przeciwciała i alergeny w połączeniu ze sobą wyzwalają histaminę.

Jak sami widzicie alergia jest uciążliwa, a pora roku nie wyeliminuje uczulenia czy to lato czy zima alergenty  krążą w naszej atmosferze zmienia się tylko ich rodzaj a w rękach naszego organizmu jest to przed którymi będzie się bronił. Na szczęście istnieje już dużo metod zwalczania i łagodzenia nie tylko objawów ale także przyczyn alergii, a to jak i czy będziemy się przed nimi bronic zależy tylko od nas.
---
koza

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 3 sierpnia 2011

Ziemniaki, słodkie napoje i mięso powodują największe tycie!

Autorem artykułu jest Anna Kacperska


Pewnie każdy niejednokrotnie zastanawia się, które produkty w największym stopniu wpływają na naszą masę ciała powodując tycie lub spadek masy. Dzięki najnowszym badaniom amerykańskich naukowców, możemy dowiedzieć się, czego unikać aby utrzymywać stałą masę ciała, a które produkty wręcz sprzyjają odchudzaniu.
frytki"Eat less and exercise more".
 Badanie zostało przeprowadzone wśród 120877 osób - kobiet i mężczyzn, zamieszkujących Stany Zjednoczone. Były to osoby zdrowe oraz o prawidłowej masie ciała, na początku badania. Zmiany masy ciała badanych osób sprawdzano na przełomie 1986 i 2006 roku, a więc w ciągu 20 lat.
 
WYNIKI
Okazuje się, że przeciętny Amerykanin tyje 0,5 kg rocznie. Przyrost masy ciała jest stopniowy i występuje przez szereg lat, dlatego bardzo trudno było określić specyficzne czynniki, które odgrywają największą rolę w przyroście masy ciała.

W badaniu opublikowanym w New England Journal of Medicine, naukowcy z Harvardu donoszą, iż niewielkie zmiany w spożyciu określonych produktów spożywczych oraz napojów, aktywność fizyczna, oglądanie TV oraz ilość czasu, jaką wykorzystujemy na sen, ma definitywne znaczenie na naszą masę ciała. Okazało się, że najistotniejsze we wpływie na naszą wagę są zmiany w diecie!
Badania wykazały, że żywność mająca największy wpływ na tycie to: chipsy ziemniaczane oraz ziemniaki, słodzone cukrem napoje, mięso, szczególnie czerwone oraz wędliny.

Z kolei mniejszy przyrost masy ciała obserwowano u osób, które zwiększyły spożycie w swojej diecie: warzyw, produktów pełnoziarnistych, owoców, orzechów i jogurtów.
Najbardziej "opłacalnymi" zmianami dietetycznymi, aby zapobiec długoterminowemu przyrostowi masy ciała wydają się być:
1. Poprawa jakości spożywanych węglowodanów
2. Jedzenie większej ilości minimalnie przetworzonej żywności.
"A handful of the right lifestyle changes will go a long way".
Małe dietetyczne zmiany w jadłospisie oraz stylu życia mogą przynieść długofalowe korzyści. Unikanie zbyt wysokiego spożycia produktów mających największy wpływ na przyrost masy ciała ma ogromne znaczenie w profilaktyce otyłości oraz chorób z nią związanych.

CO POZA DIETĄ?
Długofalowe badania pokazały również, że poza dietą istnieją inne czynniki wpływające na naszą masę ciała. Wraz ze zwiększeniem aktywności fizycznej, masa ciała badanych osób zmniejszała się. Natomiast "regularne" picie alkoholu, sen poniżej 6 godzin / dziennie oraz "regularne", zbyt długie przesiadywanie przed telewizorem sprzyjało znacznie tyciu.

WNIOSKI:
Zanim zrobimy zakupy w sklepie i ostatecznie nałożymy "coś" na nasz talerz, dwa razy zastanówmy się, co to będzie. Słone przekąski, takie jak chipsy, słodkie napoje i mięso to produkty, które powinny się znaleźć na ostatnich pozycjach naszego menu. Zamiast nich wzbogaćmy naszą dietę w różnorodne owoce i warzywa, najlepiej sezonowe, pełne ziarna, umiarkowaną ilość orzechów  i chudy nabiał. Koniec z przesiadywaniem przed TV! Jeśli do tego dołączymy sport i dobry sen - nadwaga już nam nie grozi!
---

Anna Kacperska – dietetyk
Poradnia dietetyczna Metamorfoza

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Mity o ciąży



Autorem artykułu jest Pierwiastka


Wiele mitów związanych z ciążą dotyczy prób określenia płci dziecka na podstawie wyglądu czy też zachcianek przyszłej mamy. Większość z nich jest dalekich od prawdy.
Poznajmy 5 największych mitów, które zapewne każda przyszła mama słyszała chociaż raz w ciągu tych 9 miesięcy.

Mit 1: Jeśli kobieta ma wysoko ułożony brzuch, urodzi dziewczynkę.
Nie ma żadnego naukowego uzasadnienia związku wyglądu brzucha kobiety ciężarnej i płci jej dziecka. Co ciekawe, po świecie krąży także wręcz odwrotne stwierdzenie – że wysoko ułożony brzuch nie świadczy o dziewczynce, a o chłopcu. Brzuch opada w widoczny sposób na krótko przed porodem, zarówno w przypadku dziewczynki, jak i chłopca. Jego wygląd we wcześniejszym okresie ciąży zależy od budowy ciała kobiety i ułożenia dziecka. Zazwyczaj kobiety wysokie i szczupłe noszą dziecko wysoko, podczas gdy kobiety przy kości i niższe noszą dziecko niżej.

Mit 2: Zachcianki na słodycze świadczą o tym, że urodzi się dziewczynka.
Kobieta w ciąży może mieć ochotę zarówno na słodycze, jak i potrawy słone, pikantne, kwaśne czy też chwilowo może mieć zmniejszony apetyt. Zachcianki na poszczególne potrawy mogą się jednak zmieniać i nie mają związku z płcią dziecka, a jedynie z tym, jakich związków mineralnych może się ono domagać w okresie prenatalnym.

Mit 3: O płci dziecka świadczy jego tętno.
Według tego mitu chłopcy mają znacznie wolniejsze tętno od dziewczynek (chłopcy mniej niż 130 uderzeń na minutę, a dziewczynki powyżej 140). Prawda jest taka, że nie jest ono zależne od płci, a wynik takiego badania może się różnić z wizyty na wizytę. Generalnie dzieci w okresie płodowym mają tętno w granicach 120-160 uderzeń na minutę, a więc znacznie więcej niż po narodzinach.

Mit 4: Brzydka cera świadczy o dziewczynce.
To, jak wygląda cera kobiety w ciąży, zależy w największej mierze od burzy hormonów, jaka towarzyszy każdej ciężarnej bez względu na płeć dziecka. Nie bez znaczenia jest również sposób pielęgnacji cery – warto w tym czasie w szczególności zwrócić uwagę na to, jakie kosmetyki mogą źle wpływać na jej stan, nawet jeśli przed ciążą wydawały się być dobrze dobrane. Powtarzamy więc – wygląd przyszłej mamy nie jest zależny od płci dziecka.

Mit 5: Kobieta, którą męczą poranne mdłości, urodzi dziewczynkę.
Poranne mdłości mogą dotyczyć nawet połowy kobiet ciężarnych. Według mitu ma to mieć związek z hormonem produkowanym przez chłopców – testosteronem. Poziom hormonów produkowanych przez dzieci w okresie prenatalnym jest jednak zbyt mały, aby mógł mieć wpływ na wygląd zewnętrzny przyszłej mamy.
Jak widać, wiara w opisane powyżej zabobony może nas – przyszłe matki – zaskoczyć albo zmieszać. Jedynym wiarygodnym źródłem informacji na temat płci naszego dziecka jest badanie USG – zazwyczaj dwudziesty tydzień ciąży (a więc tzw. badanie połówkowe) jest czasem, w którym możliwe jest dostrzeżenie płci dziecka, jednak najwięcej zależy tu od jego ułożenia. Zdarzają się więc kobiety, które praktycznie do końca nie wiedzą, jakiej płci dziecka oczekiwać.
---
Przeczytaj też inne porady dla rodziców.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl