środa, 24 sierpnia 2011

Antybiotyk


Autorem artykułu jest Agnieszka Pilecka



Tak często sięgamy po antybiotyki, jednocześnie podczas choroby nie zażywając ich zgodnie z zaleceniami lekarskimi. Stosujemy ich naprawdę za dużo,, co grozi przecież leczeniem dodatkowo wywoływanych chorób.

Jesteśmy zachwyceni ich mocą i zaczynamy ich nadużywać, szczególnie biorąc je na własną rękę. Próbujemy chodzić do lekarza i wymagać na nim wypisanie recepty na antybiotyk, aby pomóc sobie, gdy nas chociażby przysłowiowo w kościach łamie.
Równocześnie lekarze także nie pozostają bez winy tak łatwo ordynując te specyfiki, a zwłaszcza w przypadku dzieci. Sytuację naszego lecznictwa dodatkowo pogarsza fakt, iż antybiotyki przed laty stosowano masowo m.in. w rolnictwie i przemyśle spożywczym.

A bakterie są sprytne, dobrze że chociaż słabsze ich organizmy od razu giną. W efekcie częstych kuracji powstają jednak coraz to bardziej odporne szczepy, które również się mutują, zyskując odporność, wytwarzając enzymy potrzebne do rozkładania a i unieczynniania kolejnych podawanych leków.
Wymieniając materiał genetyczny z innymi bakteriami uodporniają organizm. A ponadto, gdy wszelkie mechanizmy unicestwiania bakterii, naukowcy nieprędko wymyślą cokolwiek nowego. Nadal antybiotyk pozostaje panaceum na wszelkie dolegliwości.

Nasi lekarze zlecając antybiotykoterapię, najczęściej posługują się rachunkiem prawdopodobieństwa, co częściej stosowane, tym bardziej skuteczne. Nie wszystkie jednak specyfiki sprawdzają się w myśl tego stwierdzenia. Dlatego też dobrze jest udać się do laboratorium na badania, aby odnaleźć odpowiedzialny za chorobę drobnoustrój i zbadać wrażliwość organizmu na antybiotyk.
Nie przesądza to jednak o skuteczności kuracji. Dlatego też przestrzega się, aby antybiotyków nie zażywać na własną rękę, tudzież z błahych powodów. Gdy tylko poczujemy się lepiej nie przerywajmy zaaplikowanej przez lekarzy kuracji.

Przeczytajmy ulotkę, aby wiedzieć jak zażywać leki, nie zmieniając ich konsystencji, nie łącząc ich raczej z innymi lekarstwami. Zalecane jest czytanie ulotek, zasięgnięcie informacji u lekarza, a w przypadku braku poprawy stanu zdrowia lub też przy braku poprawy stanu zdrowia, czy też nawet nowych objawach chorobowych, należy skonsultować się z lekarzem, w celu zmodyfikowania kuracji.
Chciałoby się powiedzieć, że nic nowego nie napisano, każdy głupi to wie, a jednak, kto ostatnio po przebytym chociażby zimowym przeziębieniu pojawił się n kontrolnej lekarskiej wizycie? No tak właśnie …
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

2 komentarze:

  1. A wystarczy tak niewiele, np.: zacząć uświadamiać ludzi (dla których często najwyższym autorytetem jest lekarz lub ksiądz) aby się lepiej odżywiali, czytali książki poświęcone zdrowiu (np. prof. Michała Tombaka, Jean Carper, Jilian Michaeles) i zrozumieli, że są tym co jedzą i piją. Jeśli nakierujemy "masy" na właściwy tor myślenia to antybiotyki staną się czymś o czym z czasem zapomnimy. Zamiast nich będziemy jeść czosnek i cebulę, odżywiać się zdrowo i z głową, zaczniemy uprawiać sport, oczyszczać swój organizm i cieszyć się z każdej chwili życia.

    No ale do tego potrzeba zmiany sposobu myślenia. Moim zdaniem każdy lekarz powinien pytać pacjenta o to co je i pije, ile wypija kaw, czy je warzywa oraz owoce itd. Jedzenie w szpitalach powinno być lepsze, a chorzy świadomi jak ważna jest dieta. Wydaje mi się, że wiele osób zaczyna się budzić, rozumieć, że niezdrowe odżywianie i zażywanie dużej ilości leków nie jest dobrym rozwiązaniem.

    No ale przed naszym społeczeństwem jest jeszcze długa strona. Oby wszyscy szli w dobrą stronę i wzięli zdrowie we własne ręce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz dużo racji.
    Książki Tombaka to ekstraklasa w dziedzinie odżywiania i zdrowego życia.
    Niestety każdy Polak to świetny lekarz, a leczenie antybiotykami nawet kataru jest powszechną praktyką.

    OdpowiedzUsuń